niedziela, 2 września 2012

Smutne wieści...

Wszystkich fanów moich opowiadań z całego serca przepraszam, ale muszę zakończyć pracę nad tym blogiem...
Nie mam już weny twórczej dla tych postaci, poza tym coraz mniej podoba mi się to, że nie mam swobody tworzenia.
Wiecie o co chodzi? O to, że nie wymyśliłam sama postaci, musz się dopasowywać do charakteru i zachowania, nie mogę sama wybierać miejsca, wszystko musi być z góry określone.
Poza tym, musiałabym co jakiś czas powtarzać sobie fabułę, a rozumiecie, że kilkukrotne oglądanie jednego anime jest męczące i po jakimś czasie może zbrzydnąć.

Jednak pocieszenie jest takie, że stworzę inny blog, też yaoi ale zupełnie inny. Możecie spodziewać się niespodzianki, bo będzie to zupełnie coś innego, co do tej pory pisałam, będzie miało porządną fabułę, a opierać się będę na rozdziałach.

Na moim fanpage'u cały czas ogłaszane są aktualności, więc możcie obserwować moją pracę :)

piątek, 25 maja 2012

VI. Finny x Ciel - Niepełnoletni


            Był typowy letni, Londyński dzień. Deszcz padał drobno, ale bardzo gęsto. Za oknami posiadłości Phantomhive widać było szarość, pod którą majaczyła zieleń. Gdy dobrze się przyjrzało, można było dostrzec jasnowłosego chłopca, ubranego w białą, lnianą koszulę i beżowe spodnie. Chłopak ten, Finny był ogrodnikiem. Jego radosne krzyki przebijały nawet szemranie deszczu w szklane okna. Blondynek kochał przebywać na dworze, jakakolwiek pogoda by nie dopisywała. Biegał w kółko, boso, donośnie się śmiejąc. Był cały przemoczony, lecz jemu ani trochę to nie przeszkadzało. Wielkie, błękitne oczy aż skrzyły radością i nie można było tego ukryć.
            Hrabia Phantomhive nie miał aż tak dobrego humoru. Ciągłe wrzaski podwładnego jakoś działały mu na nerwy. Dlatego wezwał Sebastiana, aby przyprowadził Finny'ego do gabinetu. Chłopak absolutnie zawiedziony faktem, że musi wejść do budynku, zmarkotniał, jednak wpadł na wspaniały pomysł, aby przekonać panicza do wyjścia na dwór. Przecież deszcz jest taki ciepły, a parująca ziemia bardzo przyjemnie grzeje w stopy. Blondynek cały obezwładniony tym wspaniałomyślnym pomysłem, wszedł cały przemoknięty do ciemnego pokoju.
- Finnan, zamiast biegać po dworze, mógłbyś pomóc...- Ciel zaczął mówić, mając zamknięte oczy i zmarszczone brwi. Gdy jednak je otworzył i spojrzał na młodzieńca zamrugał kilka razy zaskoczony. Przemoczona koszula przylegała ściśle do szczupłego ciała ogrodnika, bezwstydnie odznaczając ciemne, sterczące sutki.
- Młody paniczu, niech sam pan ubierze jakieś luźne ubranie i pójdzie ze mną! Ziemia jest bardzo ciepła, tak samo, jak deszcz. Zobaczy pan, to wspaniała rozrywka!- zaczął Finny z wielkim entuzjazmem. Skorzystał ze sposobności, że hrabia przestał mówić. Nie wiedział, czym było to spowodowane, jednak oniemiały Ciel skinął głową. Ogrodnik aż podskoczył z radości i przytulił swojego pana, chociaż wiedział, że jest to nieodpowiednie. Przy takim ściskaniu twardy sutek otarł się o policzek chłopca, co u obojga wywołało lekki dreszcz. Po tym Finny nieco się zakłopotał i wybiegł na zewnątrz, by tam czekać na szlachcica.
- Sebastianie, przebierz mnie.- powiedział chłopak, wstając od biurka. Demon zamrugał kilka razy, podnosząc lekko brew.
- Paniczu, nie wydaje ci się, że...
- Wydałem Ci rozkaz. Przynieś mi lnianą koszulę i robocze spodnie. I nie przerywaj mi. Sam za siebie zdecyduje.- dominacja w głosie Phantomhie'a była aż tak silna, że aż Sebastian pokiwał z uznaniem głową. Następnie wyszedł, by po chwili wrócić z czystymi ubraniami. Gdy przebierał panicza, ten wyglądał na biegającego już chłopaka. Wyglądał na naprawdę radosnego z tego powodu. Może i jemu przydałoby się odrobinę radości? Nawet jeśli źle byłoby to odbierane przez ludzi jego pokroju. Przecież nikt o tym nie wie. Nikt nie musi o tym wiedzieć. Poza tym, co złego jest we wdychaniu przyjemnej woni wilgotnej ziemi i rozkosznego uczucia uderzania kropel deszczu w skronie? Na te wszystkie myśli Ciel aż uśmiechnął się delikatnie. Spokojnym krokiem wyszedł na dwór, gdzie od kilkunastu minut wyczekiwał go sługa.
- Panie, może pobawimy się w berka?- zapytał entuzjastycznie Finny. Jego radość była aż tak silna, że nie dało się nie uśmiechnąć na widok jego szerokiego uśmiechu i błysków w wielkich, turkusowych oczach. Jednak Ciel dostrzegł w nim nie tylko to. Finny dojrzewał, dało się to zobaczyć. Mięśnie pięknie mu się wyrzeźbiły, rysy twarzy się wyostrzyły, a twarz stała się bardziej pociągła. To sprawiło, że stał się nawet... Seksowny.
- Aaa... Jak w to się bawi?
- Niech panicz nie mówi, że nie wie, jak się bawić w berka! Dobrze więc. Gra rozpoczyna się od tego, że wybrana osoba, dotyka drugą osobę. Druga osoba liczy do dziesięciu, po czym zaczyna biec za osobą pierwszą, która powinna w czasie liczenia zacząć uciekać. Jak druga osoba dotknie uciekającego, ten zatrzymuje się i liczy do dziesięciu. I tak ciągle!- opowiedział z zachwytem ogrodnik, uśmiechając się pogodnie. Czuł się, jak wspaniały nauczyciel, mimo nieco zaskoczonej miny panicza.
- Nie chodzi o to, że nie wiem, jak się w to bawić. Po prostu... Zapomniałem.- powiedział, po czym rzucił spojrzeniem gdzieś w bok. Przywoływał do siebie wspomnienia, gdy jak był małym dzieckiem, bawił się z Lizzie. Przemyślenia jednak przerwał mu ogrodnik, który łagodnie klepnął jego ramię i radośnie zawołał "berek!". Ciel uśmiechnął się, po czym zaczął głośno liczyć, patrząc, jak chłopak odbiega. Gdy jednak mimowolnie jego spojrzenie zsunęło się z pleców Finny'ego, na jego pośladki, po prostu spłonął rumieńcem. Bardzo wyraźnie było widać, że młodzieniec pod płóciennymi spodniami nie ma bielizny. Nawet deszcz nie ochłodził palących policzków.
- Goń mnie paniczu!- zawołał radośnie, odwracając się przodem do "berka". Gdy tylko zauważył, że Phatomhive zaczyna biec, odbiegł w lewo, aby odrobinę urozmaicić trajektoria biegu. Ciel nie gonił sługę zbyt długo. Triumfalnie sięgnął dłonią jego pleców, ale poślizgnął się i w odruchu bezwarunkowym złapał się płóciennych spodni. Ubranie zsunęło się z pośladków młodzieńca, a on sam w niemożliwości utrzymania równowagi padł na twarz na miękką trawę. Ciemnowłosy szybko się podniósł, puszczając spodnie i patrząc, jakoś odruchowo, na nagie nogi Finny'ego. Przesunął spojrzeniem wyżej, na jego krocze. Penis ogrodnika był miękki, ale nawet w stanie spoczynku mógł zachwycać swoim rozmiarem. Dookoła niego był gąszcz, złożony z całkiem jasnych, kręconych włosków. Panicz kolejny raz spłonął rumieńcem, gdy dostrzegł, że męskość młodzieńca się powoli wydłuża i puchnie. Nawet nie zauważył momentu, w którym został przygwożdżony do mokrego podłoża, za nadgarstki.
- F-Finny! Co t-ty wyprawiasz?!- jęknął Ciel patrząc w turkusowe oczy młodzieńca. Jego źrenice były bardzo rozszerzone, niebieska obręcz była wyjątkowo wąska. Jeszcze ten błysk, to pożądanie w spojrzeniu. Rozchylone, jasne wargi, przez które uciekały urywane oddechy. Krew wzburzona w skroniach, napełniająca utęsknionego za uciechami penisa.
            Ogrodnik jedną dłonią złapał oba nadgarstki chłopca, by już po chwili zszarpywać z niego przemoczoną koszulę i spodnie. Wzrokiem chłonął alabastrową, delikatną skórę. Patrzył zachwycony na sterczące już dumnie zaróżowiałe sutki. Z przyjemnością wziął jeden do ust i zaczął go oblizywać. Słyszał, że z ust chłopaka wyrwał się cichy jęk, który odebrał, jako zachętę do dalszych pieszczot. Dlatego szybkim, zwinnym ruchem zsunął mu spodnie do wysokości kolan. Od razu rzucił spojrzeniem na, o dziwo, sterczącego już penisa. Puścił więc nadgarstki panicza i ściągnął do końca jego spodnie. Rozłożył jego nogi, po czym przyklęknął między nimi, jednocześnie pozbywając się swoich spodni z kostek. Nachylił się i z pragnieniem pochłonął w usta całą męskość chłopaka.
            Ciel jęknął donośnie, chwytając dłońmi mokre, złote włosy chłopaka. Jego pieszczoty były niewyobrażalnie gwałtowne i niemal rozpaczliwe. Chłopak nawet nie zwracał uwagi na to, że jest cały mokry, że po jego ciele powoli spływają krople deszczu. Czując, jak młodzieniec przekłada dłonie pod jego kolanami, aby uchwycić jego biodra w silne dłonie, aż zadrżał. Phantomhive był w potrzasku, nie mógł się wyrwać. Jednak zaczął to odbierać, jako coś jeszcze bardziej podniecającego. Niemal omdlał z rozkoszy, gdy tylko ogrodnik zaczął poruszać jego biodrami i jednocześnie swoją głową tak, aby penis swobodnie poruszał się w ustach.
            Po dłuższej chwili Finny opuścił chłopaka i chwycił go pod kolanami, by następnie przycisnąć je do jego klatki piersiowej. Zrobił to jednak w taki sposób, aby nogi były nadal rozłożone, a dostęp do penisa swobodny. Następnie oblizał dwa palce i oba, bez ostrzeżenia wepchnął w chłopca. By jednak złagodzić nieprzyjemne uczucie, znów zaczął go "pompować". Jeszcze bardziej urozmaicił pieszczoty na jego męskości, liżąc ją raz intensywniej, raz delikatniej, wsuwając sobie ją całą do ust, by następnie ledwo czubkiem języka pieścić wędzidełko na żołędzi. Gdy bolesne postękiwanie zmieniło się w pełne rozkoszy westchnięcia, młodzieniec wyjął palce z chłopaka i już chciał w niego wejść, jednak ten drgnął niespokojnie.
- Nie, czekaj.- szepnął Ciel, po czym za przemokniętą koszulę przyciągnął do siebie ogrodnika. Ten z zaskoczeniem posłusznie się pochylił, a następnie zamrugał, gdy tylko jego usta zwarły się mocno z wargami panicza.
            Phantomhive niemal rozpaczliwie całował swojego sługę, od razu, bezwstydnie wsuwając język do jego ust. Dla niego naturalną koleją rzeczy był pocałunek, a następnie coś bardziej intymnego. Sebastian go tego nauczył. Dopiero teraz dotarło do niego, że można by uznać to za zdradę. Czy jednak między nim, a Sebastianem był jakiś związek? Uczucie na pewno. Czy to, że kilka razy to zrobili, można potraktować, jako stałe zespolenie? Przemyślenia przerwał mu namiętny pocałunek w szyję, przez który jęknął zaskoczony. Chłopiec pomyślał, że Finny jest zupełnie inny. Robi wszystko z większym entuzjazmem, z większym pragnieniem. Bardziej pokazuje uczucia. Pod tym kątem był lepszy od Sebastiana. Bezwiednym ruchem wplótł dłoń we włosy chłopaka, mocniej przyciągając go do swojej szyi. Zapragnął zrobić to ze sługą. Mimo tego, że obaj byli niepełnoletni. Mimo tego, że w jakiś sposób kochał Sebastiana. Mimo tego, że byli na dworze. Mimo tego, że byli na środku podwórza posiadłości. Mimo wszystko.
- Już, Finny, proszę…- jęknął cicho chłopiec, czując, że młodzieniec zastyga w bezruchu. W zamian za te słowa został obdarowany czułym muśnięciem warg po policzku.
            Ogrodnik, aby zaskoczyć kochanka, obrócił go na prawy bok, a następnie podniósł wysoko jego lewą nogę, by z łatwością klęknąć nad prawą. Jedną ręką przytrzymując skierowaną ku górze nogę, drugą przytrzymywał swojego penisa, którym pocierał o krocze chłopca. Jaką przyjemną pieszczotą było łaskotanie przez miękkie włosy łonowe na jądrach. Następnie Finny przesunął męskością między pośladkami, chcąc wyczuć wejście chłopca. Gdy wreszcie odnalazł małą, zwartą dziurkę, zaczął uporczywie pocierać o nią napuchniętą żołędzią. Wreszcie nacisnął i poczuł na niej rozkoszny, silny ścisk i zwierające się, jakby prążkowane mięśnie. Poruszył swobodnie biodrami, aby zagłębić się w chłopaka. Jednocześnie rozpaczliwie uchwycił jego nogę, ponieważ każdorazowy ruch był niewyobrażalnie stymulujący.
- Jesteś cholernie ciasny.- pierwszy raz, od dłuższego czasu ogrodnik się odezwał. Panicz zaskoczony spojrzał na młodzieńca, który uśmiechnął się do niego promiennie. Następnie zagryzł wargę, zacisnął oczy i kilka razy poruszył się we wnętrzu Ciela. Miał wrażenie, że jego mięśnie oplatają go ściślej, niż sidła.
            Ciel przymknął oczy i ułożył się wygodnie. Nie czuł bólu, przywykł już do posiadania ciała obcego w odbycie. Jednak bolał go fakt, że robi to z kimś innym, niż Sebastian. Mimo tego, że ogrodnik dorównywał mu umiejętnościami, poruszał się równie płynnie, chociaż dużo głębiej i entuzjastyczniej. W dodatku ta pozycja… Całkowicie nietypowa, ograniczająca bliskość, a jednocześnie potęgująca doznania. Chłopiec nie chciał, by trwało to zbyt długo, dlatego ujął w dłoń swoją męskość i zaczął się pieścić. Rozkoszna fala przebiegła jego ciało, co spowodowało, że mięśnie zacisnęły się na penisie młodzieńca.
            Blondyn zadrżał spazmatycznie, po czym zaczął poruszać się jeszcze gwałtowniej, niż wcześniej. Krople deszczu na jego ciele mieszały się z potem, który wystąpił na jego skronie i plecy. Tak bardzo chciał już dosięgnąć orgazmu, że jego biodra poruszały się zupełnie automatycznie. I wreszcie… Cudowna fala, która powoli rozpełzła się po całym ciele, a najbardziej kumulując się w podbrzuszu. Czuł, jak jego męskość drga gwałtownie w drobnym ciele chłopca. Wyładował w niego wszystko, co miał, a dodatkową stymulacją było patrzenie, jak w tym samym czasie z penisa kochanka wystrzeliwuje gęsta, już biała maź. Na zakończenie poruszył się jeszcze kilka razy i wyszedł z niego. Następnie opadł tak, aby być naprzeciw panicza i uśmiechnął się do niego beztrosko.
            Ciel odebrał to inaczej, skrzywił się i wstał. Rozejrzał się, szybko naciągnął na siebie ubrania i zagryzł wargi.
- Zapomnij o tym, to więcej się nie powtórzy.- powiedział lodowatym tonem, po czym odwrócił się i zaczął biec w kierunku posiadłości. Deszcz się wzmocnił, co nawet było dobre, według Ciela. Łzy mieszały się z ciężkimi kroplami deszczu. Strasznie żałował tego, co się stało. Po prostu się dał… Dał, jak dziwka. Wiedział, że Sebastian się o tym dowie. Albo był już teraz świadomy… Ta myśl nie dawała szlachcicowi, zwłaszcza, gdy zaczął rozpaczliwie pukać do wielkich rzeźbionych drzwi, wiedząc, że za nimi stoi przystojny, kochający demon, lokaj, którego nigdy nie straci…



_____________________________________

Chciałam serdecznie podziękować swoim fanom za cierpliwość. ^^
Mam nadzieję, że się podobało!!


Inne opowiadania:
Dla Agaty

wtorek, 15 maja 2012

V. Sebastian x Ciel, specjalnie dla Agaty. :D

Był zmierzch. Niebo przeplatało ciepłe odcienie pomarańczu i fioletu. Kolacja była już dawno zjedzona przez panicza, toteż siedział on w biblioteczce, na szerokim tapczanie i czytał jakąś książkę. Tak naprawdę to czekał na Sebastiana. Wiedział, że ten już niedługo przyjdzie. Tylko dlaczego tak nie mógł się niego doczekać? Czy było to związane z tym, co stało się między nimi ostatnio? Czy znowu pragnienie Ciela wżało, w jego drobnym, chłopięcym ciele?
Lokaj wiedział, że coś się święci. Nie widział innej możliwości. To, że panicz wzywał go akurat w momencie, który zazwyczaj chciał spędzać sam, musiało coś oznaczać. Tylko co...? Przecież do ukompletnienia kontraktu zostało im jeszcze wiele czasu. CZyżby chodziło o to, co działo się ostatniego wieczora? Nie... To było niemożliwe. Przecież w pełni zaspokoił swojego ukochanego panicza.
Zbliżała się odpowiednia pora. Słońce już całkowicie się schowało i z nieba zniknęły ostatnie plamy pomarańczowych odcieni. Palce, odziane w białą, nieskazitelną rękawiczkę zastukały do rzeźbionych drzwi biblioteki. Łagodny, chłopięcy głos odpowiedział zaproszeniem. Lokaj wszedł do pomieszczenia, zastając... Roznegliżowanego Ciela. Z wrażenia aż zamrugał kilka razy. Chłopiec miał rozpiętą marynatrkę, kamizelkę, a pod spodem nie miał koszuli. Ta część ubioru leżała na środku pokoju, zmięta, wydająca silny zapach. Czyżby nozdża demona się myliły? Nie, to był zapach spermy, napewno. Obok koszuli leżała tak samo zmięta bielizna. To jednak ona wydawała ten zapach. Mokra plama na nich wywołała aż drżenie na całym ciele Michaelisa. Demon dopiero po chwili dostrzegł ten tajemniczy błysk w oczach swojego władcy. Dostrzegł, że nie ma opaski na oku. Pentagram na jego tęczówce lśnił mocno.
- Co tak stoisz? Chodź tutaj. Mam dla ciebie nowe rozkazy.- zawołał już wzmocnionym, władczym głosem. Sebastian nie umiał się nie uśmiechnąć. Wiernie podszedł do panicza i przyklęknął przed nim. Jednocześnie chciał tym sposobem okazać pokorę, jak i zerknąć na zaróżowionego, małego penisa, który dumnie sterczał do góry.
- Słucham cię.- powiedział spokojnym, niskim głosem. Na to Ciel odchylił głowę do tyłu i westchnął. O dziwo, z przyjemności.
- Zrób mi to ustami.- szepnął, odrobinę onieśmielony i zarumieniony. Lokaj tylko uśmiechnął się i przyklęknął obok swojego panicza, po czym zaczął całować jego usta. Ten westchnął błogo i objął dłońmi jego głowę. Tak na prawdę chciał czułych, delikatnych pieszczot, ale instynktownie, chciał kusić, podniecać. Mężczyzna całował chłopięce usta coraz głębiej i namiętniej, nie umiał się powstrzymać. Pragnął go... Chłopiec był tak ponętny, tak uroczy. Kusił samą swoją istotą.
- Nie, Sebastianie...- wyjęczał Ciel, odrywając usta i dysząc. Michaelis zmarszczył brwi i popatrzył na chłopca.- Chcę tego już...
- Tak, mój paniczu...- szepnął mężczyzna, po czym jeszcze raz pocałował delikatne usta chłopaka. Szybko ściągnął z siebie bieliznę, po czym zaczął palcem dotykać jego wejścia.
- Nie, ja chcę od razu, proszę... Niech zaboli, będę miał lepszą świadomość... Że to się dzieje...- przejmujące drżenie chłopca aż wzruszyło demona, dlatego przycisnął go do siebie i ułożył go wygodnie na łóżku. Rozłożył szeroko jego nogi, po czym zaczął delikatnie ocierać się główką męskości o jego wejście. Powoli... Wszedł w niego, na początku płytko, ponieważ powietrze w pomieszczeniu przedarł głośny jęk. Jednak głaskanie drobną, chłopięcą ręką po męskich, szerokich było zachęcające. Sebastian wszedł w chłopaka głębiej, zaczynając całować jego szyję. Tarcie w jego wnętrzu było niezwykle silne, jednak nie umiał nic na to poradzić. Wszystko to było zbyt stymulujący. Zaczął poruszać się więc szybciej.  Bardzo chciał spełnienia...
- Już, teraz, proszę...- wyjęczał Ciel. To bardzo zaskoczyło mężczyznę, ale posłusznie wzmocnił swoje ruchy. Głośny krzyk kolejny raz przedarł pokój, a silny pocisk ze spermy uderzył wprost do wnętrza brzucha chłopca. Gorący język Sebastiana wylądował na policzku Phantomhive. Kilka razy jeszcze poruszył się spazmatycznie w nim, po czym opadł na niego bezsilnie. Jakim cudem demon tak szybko się zmęczył? Co za dziwne uczucie zagościło w jego sercu. Jakim cudem...? Jak to się stało, że miał serce.
- Sebastian... Ja... Kocham Cię.

Inne opowiadania:
Niepełnoletni

niedziela, 8 kwietnia 2012

IV. Claude x Grell - Zabawa szmacianą lalką

OSTRZEŻENIE:
Opowiadanie jest całkiem brutalne i przerażające. Szczególnie odradzam czytania arachnofobom! Jednak jeśli jesteś wystarczająco odważny... Czytaj.

    Ciężki, rzęsisty deszcz uderzał nienawistnie w ziemię przed posiadłością hrabiostwa Trancy. Czerwonowłosy shinigami z przestrachem naciągał na głowę swój piękny, karminowy płaszcz. Strach przed przemoknięciem włosów zwyciężył nad niepewnością zapukania do wielkich, rzeźbionych drzwi z herbem pająka. Grell sam nie wiedział, jakim cudem znalazł się w tym miejscu. Pamiętał tylko, że przybył na ziemię... No właśnie, w jakim celu? Nie pamiętał. Jak to się stało, że był w pobliżu akurat tej posiadłości? Była to tajemnica. Ból w łydkach był niemiłosierny, od biegu po mokrej ziemi. Od kiedy bóg śmierci bał się wody? Nie miał pojęcia. Gdy pod stopami poczuł wspaniałe, marmurowe schody odetchnął, ze swoistego rodzaju ulgą. Wspiął się po nich i wzniósł pięść, by zapukać w rzeźbione skrzydło drzwi. Jednak zanim to zrobił, drzwi się otworzyły, a stał w nich przystojny, skośnooki demon. Jego fryzura była w nieładzie, chociaż bałagan ten był niezwykle elegancki. Jego ubranie było absolutnie nienaganne, kruczoczarne. Złote oczy błyskały nietypowo w mdłym świetle świecy, którą dzierżyła dłoń w białej rękawiczce. Uderzenia kropli deszczu zagłuszył stukot małych obcasików, chłopięcych bucików. Na ten dźwięk, do żołądka Grella spadła wielka gruda lodu. Czyste przerażenie.
- Claude, kto to? Kolejny wędrowiec? Jak dziwnie wygląda!- zawołał Alois zbliżając się do boga śmierci. Na jego twarzy widniał szeroki, niemal straszny uśmiech. Sutcliffe z przerażeniem przełknął ślinę, na co demon zmrużył oczy. Jak piękny zapach miało przerażenie.
- To shinigami. Pewnie chce ukryć się przed deszczem- spokojnym, acz lodowatym głosem powiedział Fastus. Przy tym uśmiechnął się, ledwie widocznie. O tak, przerażenie pachniało przepięknie.- Zapraszamy, panie Grell.
- D-dziękuję- zupełnie blady czerwonowłosy, na miękkich nogach wszedł do obszernego holu. Nie zwrócił nawet uwagi na to, że lokaj ściągnął z niego ukochany, krwisty płaszcz. Alois tylko zamrugał kilka razy i pobiegł, by wrócić do swoich zadań. Na stukot obcasów shinigami zadrżał przejmująco.
- Widzę, że pan zmarzł. Zaprowadzę pana, do gościnnego pokoju- melodyjny głos demona sprawił, że twarz czerwonowłosego zapłonęła. O co w tym wszystkim chodziło? Idąc za wysokim mężczyzną zagryzał wargi, mając dziwne przeczucia. Pokój, do którego został wprowadzony był bardzo elegancki, bordowo-złoty, z czarnymi przeplotami. Grell był pewny, że taki wystrój powinien wywoływać poczucie bezpieczeństwa i dawać ciepło. Jednak intuicja nie dawała mu spokoju.
- Za chwilę zostanie przyniesiona herbata- lokaj powiedział cicho, wprost do ucha boga śmierci. Na ten dźwięk czerwonowłosy zadrżał i aż drgnął, gdy rozległo się pukanie do drzwi. Do pomieszczenia weszła kobieta, o jasnobłękitnych włosach i posiadająca czarną opaskę na oku. Zdawało się, że epatowała od niej dziwna moc. Pokojówka bez słowa postawiła tacę z przyborami do robienia herbaty, po czym ukłoniła się i wyszła. Claude podszedł do stolika, po czym zaczął przyrządzać napój. Że stał plecami do shinigamiego, mógł z łatwością ukryć, jakie składniki dodaje do gorącej wody. Mimo to robił to w sposób tak naturalny, że zwykły śmiertelnik nie zrozumiałby zagrożenia. Demon podał Grellowi piękną, porcelanową filiżankę, znad której wznosił się kusząco pachnący obłoczek.
- Dziękuję- powiedział czerwonowłosy, zupełnie zapominając o zagrożeniu. Zapach herbaty był bardzo intensywny, słodki i troszeczkę mdły. Miał też w sobie jakiś pierwiastek, który nie był mężczyźnie znany. Nieśmiało podniósł naczynie do ust, a gorąca para uderzyła w jego nozdrza, wywołując silne zawirowanie w głowie. Napił się gorącego napoju, który rozlał się wewnątrz niego i rozniósł po jego ciele poczucie senności i błogości. Uczucie tak przyjemne, że osunął się na ziemię łagodnie, jakby po prostu siadał. W ostatniej chwili Claude złapał filiżankę i odstawił ją na stolik.
- Miłych snów, panie Sutcliffe...- szepnął niskim, głębokim tonem, schylając się nad policzkiem Grella. Ten tylko zamrugał kilka razy, spoglądając na lokaja mętnym wzrokiem. Po tym ułożył się na miękkim dywanie i zasnął...

***

    Najpierw była nicość. Wielka, czarna głębia. Zupełnie nic dookoła, tylko ciemność. W tej ciemności był tylko Sutcliffe. W jednej chwili jednak rozbłysło potężne, oślepiające światło. Ze światła wyłonił się anioł, piękny, biały, majestatyczny. Z wielkimi skrzydłami i aureolą nad głową. Jego szata była nieskazitelna, ciągnąca się w powietrzu. Miał złote oczy i siwe włosy. Jego twarz była okrągła, ale nie miał podkreślonych cech kobiecych, ani męskich. Usta anioła rozwarły się szeroko, zobaczyć w nich się dało rząd pięknych, równych białych zębów. Jednak z głębi jego gardła wyrwał się przerażający, świdrujący krzyk. Wrzask, który mógłby zbudzić wszystkich martwych, ale również zniszczyć całą ziemię. Delikatna, porcelanowa skóra zaczęła odrywać się od pięknych lic, zostawiając okropne krwawe rany. Płaty skóry zmieniały się w pył, który wpychał się prosto do nozdrzy, ust i oczu Grella. To go dusiło, odbierało mu oddech. Cały język stał się suchy, ten popiół wysiąkał całą wilgoć z błon śluzowych. Jego oczy stały się ślepe, jednak dostrzegł nimi, że z ust okrwawionego anioła wybiegają olbrzymie pająki. Była ich niezliczona ilość. Wszystkie od razu poleciały wprost na Grella, wydając z siebie przerażające piski. Zaczęły obłazić jego nagie nogi, potem wpychać się między jego pośladki, dreptać po jego penisie. Okropne, włochate nóżki drażniły całe jego nagie ciało. Odwłoki pająków przesuwały się powolnie po białej, czystej skórze Sutcliffe'a. Kilka pająków połączyło się i uformowało w duży walec o zaokrąglonym końcu. Odnóżami rozwarły usta boga śmierci i wepchnęły się, wciskając wprost w jego gardło. Były włochate, drażniące, szorstko ocierały się o migdałki mężczyzny, którego oczy zaszkliły się, od suchych łez. Znów stracił przytomność...

***

    Ból skrępowanych dłoni i nóg był trudny do zniesienia. W dodatku krwawiące rany wzdłuż żeber i ud, zdawały się płonąć. Odór alkoholu, który był rozlewany prosto w jedną z nich, szybko ocucił Grella. Chciał wydać z siebie zbolały krzyk, ale uniemożliwiła mu to chustka wepchnięta między wargi i przytrzymana sznurem. Chciał spojrzeć w twarz oprawcy, jednak jego oczy były zasłonięte czarnym, zaskakująco miękkim szalem. W powietrzu rozległ się świst bicza, który smagnął prosto w brzuch czerwonowłosego. Ciepła krew spłynęła prosto na miękkiego, związanego penisa. Następnie dało się usłyszeć dźwięk odkorkowywania jakiejś dużej, pół pustej już butelki. Zimny płyn pociekł prosto na świeżą, krwawiącą ranę, co wywołało okrutne szczypanie i ból. Kolejne kilka uderzeń, następne krople spirytusu rozlewające się na rozcięcia skóry.
    Brutalnym ruchem Claude obrócił mężczyznę, tak, aby był wypięty. Oblizał butelkę z resztek alkoholu, patrząc na zmasakrowane ciało. Taki widok przynosił mu ulgę. Krew, alkohol... Najwyborniejsza mieszanka. Pochylił się i oblizał jedną z ran. Niezwykły metaliczny smak, zmieszany z rozgrzewającym aromatem czystego spirytusu. Demon był upojony bólem cierpiącego. Jego widok dawał mu poczucie przejmującej władzy czy potęgi. Niewyobrażalnie przejmujący stan. Obrócił butelkę, po czym bez żadnej zapowiedzi, bezszelestnie wepchnął w mężczyznę szklaną szyjkę. Zajrzał do niej, by dostrzec, jak wrażliwe mięśnie zwierają się na naczyniu. Wepchnął ją głębiej, by rozszerzyć ciasny odbyt. Usłyszał w odpowiedzi pisk, za co otrzymał siarczystego klapsa, prosto w świeżą ranę na pośladku. Drżenie boga śmierci podwyższyło ego lokaja. Przez tak długi czas poniewieranego, poniżanego... Błyszczące czerwienią oczy demona dostrzegły, jak pod wpływem parcia mięśnie pękają. Wszystko było pięknie widać przez szkło. Widok płynącej po udach krwi był tak uspokajający. Tak kojący zmysły...
    Grell bardzo chciał umrzeć. Chciał przestać czuć ten rozrywający ból. Czuł, jak ścięgna są rozciągane i wręcz rozszarpywane przez gwałtownie poruszającą się butelkę. W jego myślach nie dało się dostrzec niczego konkretnego. Wnętrze jego mózgu było czerwone od buzującej i rozlewanej krwi. Rozpacz, poczucie bezsilności i chęć zakończenia wszystkiego była niezwykle silna. Gdy próbował uwolnić dłonie z więzów otrzymał cios w kręgosłup z bicza. Czerwona, już nasiąkająca krwią pręga została oblizana przez demona. Gorący język jakby dawał ulgę, jednak było to uczucie bardzo złudne.
Gwałtowne ruchy butelką powoli traciły na sile. Mięśnie były za bardzo rozciągnięte, aby można było sprawiać nimi ból. Claude rozejrzał się, w poszukiwaniu jakichś kolejnych przyborów do tortur. Większość wykorzystał, gdy Grell był jeszcze nieprzytomny. Teraz tego żałował. Jednak nie pozostało mu nic innego, jak tylko wreszcie połączyć się z jego cierpieniem. Wyjął butelkę z jego mocno rozciągniętego odbytu, a zastąpił ją swoim penisem. Ach... Okrwawione, śliskie, dobrze rozciągnięte wnętrze. To było coś, czego było mu trzeba. Przycisnął się do pośladków podbrzuszem, aby gwałcony mógł poczuć go w swoich trzewiach. Zagryzł wargę i przymrużył oczy. Zacisnął mocno zęby na wardze, aby poczuć swoją krew, która strumieniem wypłynęła na język. Cudowny, metaliczny smak... Już po kilku gwałtownych ruchach mógł poczuć spełnienie, wylać wszystko do skrwawionego odbytu.
Sutcliffe poczuł okropny, szczypiący ból w swoim wnętrzu. sperma zawierała w sobie sole mineralne, co wżerało się w porozrywane ścięgna. Nareszcie mógł stracić przytomność, oddać się w ręce kogoś, kto nie sprawi mu bólu...

***

- Jak się spało, panie Grell?­- zapytał Alois, wskakując na brzuch shinigamiego. Ten tylko zgiął się i z przerażeniem otworzył oczy. Zamrugał, ale nie dostrzegł niczego nietypowego. Nie poczuł też żadnych ran na swoim ciele. Całkowicie do przytomności przywrócił mu siarczysty policzek od hrabiego.
- Mi się odpowiada!- warknął chłopak, po czym zeskoczył z łóżka. Zmarszczył brwi, po czym spojrzał na swojego lokaja.- Claude, masz go wyprowadzić z mojej posiadłości. Nie podoba mi się, jak on mnie traktuje.
- Tak, wasza wysokość.- odpowiedział lokaj, odprowadzając spojrzeniem swojego władce. Gdy Sutcliffe dostrzegł demona oblał go lodowaty pot, a w jego sercu zagościło przerażenie. Jednak mężczyzna uśmiechnął się przyjaźnie.- Niech się pan przebierze, zaraz odwiozę pana do domu.
- T-tak...- wydukał Grell przez zaciśnięte gardło. Gdy tylko demon wyszedł, szybko naciągnął na siebie swoje ubranie, po czym zaczął szukać czegoś, co potwierdziłoby to, co się wydarzyło. A może był to sen...? Nie, tamten ból czuł naprawdę... Był tego pewien! Ciężkie przemyślenia, analizowanie tamtych wydarzeń sprawiło, że nie zwrócił uwagi, jak został wpakowany do powozu i wywieziony w głąb Londynu.
- Proszę, to najlepszy alkohol...- powiedział Claude, wciskając w dłoń shinigamiego paczuszkę. Następnie wypchnął go z powodu i odjechał, zostawiając za sobą kłąb pyłu. Grell niepewnie zajrzał do wnętrza papierowej torebki po czym osunął się omdlony na ziemię... Z opakowania wturlała się butelka, oblepiona zaschniętą krwią.


Inne opowiadania:
Niepełnoletni

niedziela, 25 marca 2012

III. Sebastian x Ciel - Wierny sługa, z dedykacją dla Gosi.

    W posiadłości Phantomhive panował nietypowy spokój. Pokojówka, kucharz i ogrodnik wyjątkowo cicho zajmowali się swoimi obowiązkami. Ciel przebywał w gabinecie i co chwila spoglądał przez okno, jakby czegoś oczekując. Powoli zbliżał się zmierzch, co oznaczało, że nadchodziła pora kolacji. Hrabia był na tyle leniwy, że zadzwonił po swojego demonicznego sługę. Już po kilku sekundach rozległ się odgłos cichego pukania.
- Wejdź Sebastianie - powiedział patetycznym głosem chłopiec. Drzwi otworzyły się bez najcichszego nawet skrzypnięcia. Przy demonie nic nie miało prawa się zepsuć. Michaelis stanął pokornie w pokoju, zakładając za siebie dłonie odziane w rękawiczki.
- Czego sobie życzysz, paniczu? – zapytał mężczyzna, spoglądając na chłopca czerwonymi, niczym krew oczyma.
- Chcę, abyś podał kolację dla mnie tutaj. Nie mam zbytniej ochoty specjalnie schodzić na dół.
- Hrabia nie powinien być leniwy. Nalegam, abyś zszedł na kolację do jadalni - dominacja w głosie Sebastiana była ledwie słyszalna. Demon uśmiechnął się delikatnie. Urażony Ciel odprawił sługę machnięciem dłoni. Nie zwrócił nawet uwagi na wierne przyklęknięcie mężczyzny przed wyjściem.
    Chłopiec westchnął cicho, grzebiąc widelcem w mięsie z kolacji. Zupełnie sam siedział przy stole, był zamyślony i jakby niezadowolony. W myślach stwierdził, że pewnie wszedł już w okres dojrzewania, skoro ma takie myśli. Usilnie próbował je odgonić, ale nie potrafił się skupić nawet na jedzeniu. Wreszcie wstał od stołu, usprawiedliwił się brakiem apetytu i wyszedł. Pokierował się do obszernej biblioteki. Wybrał podręcznik do nauki języka łacińskiego, wyszukał najtrudniejszy rozdział i usiadł w fotelu. Założył nogę na nogę i zaczął czytać, zagłębiając się w skomplikowaną lekturę. Po kilkunastu minutach stwierdził, że nawet to nie odwraca jego uwagi od tych bezsensownych myśli. Chociaż było jeszcze wcześnie, Ciel zabłąkał się do swojej sypialni. Przeklął fakt, że do przebrania się potrzebuje Sebastiana. Ściągnął tylko buty i położył się na łożu zaciskając oczy i próbując oczyścić swój umysł. Czynność tą jednak przerwało mu nieśmiałe pukanie.
- Paniczu, mogę wejść?- zapytał przez drzwi lokaj. Słysząc tylko mruknięcie potwierdzenia spokojnym krokiem wszedł do pomieszczenia. - Dlaczego nie powiadomiłeś mnie o tym, że chcesz iść spać, panie?
- Położyłem się, żeby odpocząć - wymyślił na szybko Ciel, odwracając się plecami do swojego sługi.
- To odrobinę nie roztropne, żeby odpoczywać przed snem, hrabio - prawie że wesoły ton Sebastiana był dla chłopca bardzo irytujący. - Nie uwierzysz paniczu, kto biegał ostatnio po ogrodzie w posiadłości.
    Na te słowa Phantomhive odwrócił się do demona i popatrzył na niego, marszcząc przy tym brwi. Bardzo rzadko zdarzało się jego słudze rozpoczynać od takich "luźnych" tematów. Rzucił mu więc wyczekujące spojrzenie.
- Odwiedził nas, nasz przyjaciel, grabarz.- powiedział, nie ukrywając ciągle jeszcze obecnego zaskoczenia w głosie.
- Undertaker? Czego chciał?- na tę wiadomość Ciel usiadł na łożu, ciągle patrząc jednym okiem na sługę.
- Poszukiwał Grella. Domyślam się, że chciał z nim uprawiać seks - powiedział Sebastian, na co chłopiec aż się zarumienił. - Wybacz hrabio, ale tak mi się po prostu wydaje.
- Uprawiać seks...? Znów?- Ciel podejrzliwie spojrzał na lokaja, który tylko uśmiechnął się nikle.
- Tak już jest, jak dokucza wysokie libido - Michaelis odchrząknął i ukłonił się. - Wybacz panie, muszę wracać do obowiązków. Przyjdę przebrać pana, gdy nadejdzie pora do snu.
    Po tych słowach Sebastian wyszedł, zostawiając hrabię Phantomhive samego. Chłopiec z powrotem położył się na łożu i zaczął wpatrywać się w baldachim. To, co powiedział mu sługa, tylko wzbudziło na nowo jego myśli. Był za to na niego wściekły. Co gorsza, można było się domyślić, że demon wie, co się dzieje z chłopcem. Po dłuższym czasie wściekłość zmieniła się w ciekawość. Ciel próbował sobie nawet wyobrazić, jak wyglądał stosunek Grella z grabarzem. To, na jego niekorzyść, działało jak ostroga, która niemiłosiernie wbijała się i popędzała do zrobienia czegoś nieczystego. Młody hrabia usiadł na łóżku i spojrzał na swoje spodnie. To była jego pierwsza w życiu pełna erekcja. Już chciał rozpiąć spodnie, żeby doprowadzić się do spełnienia, jednak przeszkodziło mu typowe dla Sebastiana pukanie. Przez ten dźwięk, serce podskoczyło chłopcu do gardła, a następnie zaczęło szybko i rozpaczliwie bić. Lokaj odebrał milczenie, jako zaproszenie i wszedł do sypialni. Zauważył, że Ciel siedzi na łożu z przerażeniem wymalowanym na twarzy.
- Czas, abym pana przebrał w strój do spania - powiedział, udając, że nie widzi wyrazu twarzy chłopca. Stanął więc naprzeciw niego, oczekując, aż szlachcic wstanie. Gdy to nie nastąpiło, Sebastian lekko zmarszczył brwi, spoglądając na Ciela karcąco.
- Nie mogę wstać - powiedział chłopiec drżącym głosem.
- Proszę nie żartować - lokaj złapał szlachcica pod pachy i podciągnął go, żeby wstał. Trzymając go, czuł, jak drżą mu nogi. Zignorował to jednak i zaczął rozbierać chłopca. Ściągnął z niego górne ubranie, a wzrok przyciągnęła nieduża, acz pełna erekcja Ciela. Gdy hrabia zauważył spojrzenie sługi zarumienił się i czym prędzej usiadł, zakładając nogę na nogę. Przy tym skulił się, unikając spojrzenia mężczyzny.
- Sebastianie, wytłumacz, dlaczego tak się czuję? Dlaczego... On...- zapytał cicho chłopiec kuląc się jeszcze mocniej.- Zrób z tym coś, nie chce się tak czuć...
- Tak, mój panie - powiedział grzecznie Sebastian, uśmiechając się odrobinę zuchwale.- Po pierwsze, trzeba się rozluźnić. Proszę, hrabio, usiądź prosto.
    Szlachcic wyprostował się niepewnie i spojrzał na sługę z nadzieją na jego pomoc. Patrzył, jak lokaj ściąga rękawiczki, a potem siada obok niego. Michaelis przysunął się blisko chłopca i ujął w dłoń jego policzek. Pochylił się nad nim i dotknął swoimi chłodnymi, kuszącymi wargami ust szlachcica. Poczuł, jak młodzieniec drgnął, jednak nie odsunął się od jego aksamitnych ust. Delikatnie zaczął je całować, obdarzając je niemal czułymi muśnięciami. Ocierał wargami o jego usta, niczym motyl, który trzepocze skrzydłami, wzbijając się do lotu. Po kilku chwilach Sebastian zaczął nieco dłużej i mocniej uciskać drżące wargi chłopca. Ciel nie wiedział, jak odpowiadać na taką pieszczotę. Oczekiwał tylko, aż zacznie to działać. Niepewnie rozchylił usta i ułożył tak, aby lepiej się je całowało. Sebastian zadowolony tym faktem, zaczął obcałowywać dolną wargę hrabi, powolnymi i długimi całusami. Następnie obrał za cel jego górną wargę, którą pieścił w ten sam sposób. Objął chłopca ramionami, jego ręce zakładając sobie za szyję. Skubał przy tym naprzemiennie wargami jego usta. Phantomhive niepewnie wtulił się w swojego sługę, zaczynając odczuwać przyjemność płynącą z pocałunku. Zaczął więc współdziałać z lokajem, zaczynając całować raz jedną, raz drugą jego wargę. Robił to odrobinę nieumiejętnie, aczkolwiek bardzo subtelnie. Zacisnął ramiona na szyi mężczyzny, rumieniąc się odrobinę mocniej. Michaelis smakował ust chłopca coraz bardziej namiętnie i energicznie. Po chwili zdecydował się, na ważny krok - użycie języka. Łagodnym ruchem polizał wargę hrabi, który znów drgnął z zaskoczenia. Mimo to, nie przestawał, jedynie zmieniał miejsca, które chciał lizać. Jakie było zdziwienie Sebastiana, gdy poczuł drobny, acz wilgotny języczek chłopca na swoich ustach. Na ten ruch zamknął jedną z warg młodzieńca między swoimi i począł ją ssać. Och, jak cudowną pieszczotą był cichy, chłopięcy jęk dla męskich uszu demona. Chłonął i spijał westchnięcia i szybszy oddech, właściwie jeszcze dziecka. Gdy dotknął jego wargi dodatkowo językiem poczuł przejmujące drżenie. Ciel powtórzył pieszczotę, czując przyjemne wirowanie w głowie. Bezwiednie rozchylił usta i westchnął. Po chwili poczuł, jak sprawny język demona wsuwa się między jego wargi, odszukując przyjemności w jego wnętrzu. Sebastian wiedział, co teraz czuje młodzieniec. Dlatego zamknął ich splecione języki między ustami. Przechylił przy tym głowę w bok, aby było wygodniej. W tym samym momencie zauważył, jak hrabia zaczyna niecierpliwie poruszać nogami. Nie było w tym nic dziwnego. Pocałunek stał się namiętny i bardzo pobudzający. Nawet demon zaczął odczuwać podniecenie. Oblizywał język chłopca, oplatał go i łaskotał, wsłuchując się w ciche sapnięcia. Błądził językiem we wnętrzu jego ust, dokładnie go smakując. Po chwili jednak Ciel wypchnął język lokaja i wsunął swój między jego wargi. Sebastian był dumny z tego, jak szybko chłopiec się uczy. Czując, jak mały, ruchliwy języczek pieści jego wnętrze, westchnął błogo.
- To nie działa... Nie pomogło, czuję się jeszcze gorzej...- wyszeptał hrabia dysząc. Było mu wstyd, że członek pulsuje mu rozpaczliwie z pragnienia.
- Jesteś niedoświadczony, trzeba działać powoli...
- Pieprze to! Chcę przestać się tak czuć...- powiedział rozpaczliwie spoglądając błyszczącym okiem na mężczyznę. Demon zdjął opaskę z oka chłopaka, po czym położył dłoń na jego udzie.
- Sformułuj dosłownie swoją prośbę - mężczyzna uśmiechnął się zuchwale, patrząc na rozpaczliwą minę swojego władcy.
- Sebastianie... Zaspokój mnie - pentagram na oku chłopca rozbłysnął, a diabeł uśmiechnął się i z łatwością ściągnął z chłopca resztę ubrań. Ciel leżał pod lokajem zupełnie nagi, przepełniony uczuciem wstydu i pragnienia. Patrzył spod przymrużonych powiek, jak Michaelis z gracją ściąga z siebie ubranie i staje przed nim zupełnie nagi. Nawet jemu ten widok zaparł dech w piersi. Ciało Sebastiana było smukłe, doskonale wyrzeźbione. A jego męskość... Cóż, dopełniał fakt, że demon jest niemal idealnym okazem samca. Lokaj przyklęknął obok łóżka, dłońmi obejmując wąskie biodra chłopca. Przybliżył twarz do jego genitaliów i przyjrzał im się dokładnie. W myślach określił je jako "przeurocze", po czym zaczął obdarowywać żołądź delikatnymi pocałunkami. Ciel jęknął przenikliwie i wypchnął biodra. Dosłownie intuicyjnie przeczuwał rozkosz, która miała nadejść. Czuł gorący wstyd, gdy zapragnął znaleźć się w gorących ustach lokaja. Ten jednak uśmiechał się jedynie i dalej obcałowywał sterczącego penisa. Następnie zaczął go oblizywać, co wywołało pisk chłopaka. Szlachcic był naprawdę na granicy wytrzymałości. Sebastianowi zrobiło się aż go żal. Dlatego czym prędzej wziął go między wargi i zaczął lizać. Po ledwie sekundzie mężczyzna poczuł gęste, zapewnie jeszcze przezroczyste nasienie. Ciało Phantomhive'a zadrżało kilka raz w spazmach. Chłopiec zgiął się w pół, po czym opadł ciężko na łóżko dysząc. Po tym było mu trochę lepiej, ale nadal czuł niedosyt. Sebastian doskonale o tym wiedział. Trzymając spermę w ustach szeroko rozłożył nogi panicza i dokładnie nawilżył jeden palec mieszanką śluzu i śliny. Kolejny raz wziął męskość w usta, tym razem wsuwając delikatnie jeden palec w chłopca.
- C-co Ty wyprawiasz? To boli... - jęknął Ciel, ale nie usłyszał odpowiedzi. Jedyny odzew mężczyzny polegał na tym, że mocniej zacisnął usta dookoła trzonu. Zaczął poruszać głową, wsuwając sobie z łatwością całe przyrodzenie do ust. To spowodowało, że pieszczony zupełnie zapomniał o nieprzyjemnym odczuciu. Sebastian zaczął palcem przesuwać po ściance jego wnętrza, szukając tym sposobem jego prostaty. Gdy usłyszał triumfalny okrzyk, wiedział, że odnalazł to miejsce.

***

   Pokojówka przycupnęła przy drzwiach i nadstawiła ucha. Wiedziała, że nie wolno jej podsłuchiwać, ale gdy usłyszała krzyk wystraszyła się. Wzywała Sebastiana, ale skoro nie odpowiedział, chciała sprawdzić sama, czy coś się dzieje. Tak więc zerknęła przez dziurkę od klucza. To co dostrzegła, przekraczało jej najśmielsze oczekiwania i wyobrażenia. Panicz leżał na łóżku, z szeroko rozstawionymi nogami, a przed nim, również goły lokaj. Mariel czym prędzej przytknęła chusteczkę do swojego nosa, który zaczął krwawić. Miała okrutny dylemat, zostać i być nakrytą, czy odejść i fantazjować co mogłoby być dalej...

***

    Michaelis wiedział, że palec jest jednak za suchy, żeby nim go przygotować. Dlatego odważnie złapał Ciela pod kolanami i przycisnął je lekko do jego klatki piersiowej. Od razu dostrzegł przerażone spojrzenie chłopaka, jednak w odpowiedzi uśmiechnął się tajemniczo. Pochylił się i zaczął obcałowywać jego pośladki, powoli i pieszczotliwe, chcąc, żeby się rozluźnił. Gdy usłyszał pierwsze ciche westchnięcie, wsunął koniuszek języka, wprost w chłopca, na co on z przerażeniem złapał głowę demona. Phantomhive z przestrachem spróbował odepchnąć lokaja, jednak było to na nic. Mięśnie szyi mężczyzny były napięte i nie było sposobu, aby zmienić położenie jego głowy. Sebastian zaczął wiercić językiem we wnętrzu młodzieńca, nawilżając go mieszanką spermy i śliny. Wsuwał się głęboko i mocno wiedząc, że to najodpowiedniejsze przygotowanie. Na szczęście panicz przywykł już do tego niezwykle odmiennego uczucia. Zaczynało mu już robić się nawet przyjemnie.
- Nn-nach...- westchnął, rozluźniając się całkowicie. Niestety, to spowodowało, że demon przestał. Wyjął z niego język, po czym naślinił swoje palce. Nawilżył żołądź swojej męskości, po czym zbliżył ją do naślinionego odbytu. Ciel z przerażeniem złapał ramiona podwładnego, sapiąc nosem.
- Boję się, proszę, nie tak szybko...- wyszeptał rozpaczliwie, na co Sebastian aż spojrzał na niego ciepło. Pochylił się nad chłopcem i przyłożył swój brzuch do jego. Zbliżył do niego swoją twarz, po czym zaczął subtelnie muskać jego delikatne, drżące usta. Następnie obcałował jego górną, a potem dolną wargę. Czując, że chłopiec objął go ramionami, przyłożył do niego swoje usta, by pozostać tak przez dłuższą chwilę. Podpierając się jedną ręką o łóżko, zbliżył się bardziej do młodzieńca. Zaczął pocierać męskością o jego wejście, na razie powoli, delikatnie, by rozgrzać Ciela. W czasie pocałunku zaczął delikatnie oblizywać jego wargi, by potem wsunąć między nie język. Wiedział, że w ten sposób chłopak prędko zapragnie więcej. Błądził językiem w jego ustach, pieszcząc wszystko co napotkał na drodze. Zęby, dziąsła, język, podniebienie. Każda część jamy ustnej panicza była wypieszczona w niezapomniany, bardzo subtelny, ale zarazem erotyczny sposób. Po kilku pierwszych jękach szlachcica demon wiedział, że jest już gotowy. Dlatego pchnął w niego męskością, która z lekkim trudem zagłębiała się w chłopaku. Ciel zacisnął oczy i dłonie na ramionach mężczyzny, wbijając mu przy tym paznokcie w skórę. Wiedział, że on tego praktycznie nie czuje.
- Boli... Uch... Ale chcę jeszcze...- szepnął chłopak, czując niemalże rozrywającego go od środka penisa. Gdy jednak poruszył się kilka razy, mięśnie rozciągnęły się odpowiednio. Phtantomive wyprężył się pod wpływem tego rodzaju doznania i westchnął cicho. Popatrzył niepewnie na mężczyznę nad sobą, który miał nijaki wyraz twarzy. Strasznie go to podirytowało, co spowodowało, że ręka zupełnie samoistnie wymierzyła mu siarczysty policzek. Sebastian zmarszczył brwi, po czym wszedł w chłopaka zupełnie cały, szybkim, odrobinę brutalnym ruchem. Po chwili jednak, zapytał spojrzeniem swojego panicza, dlaczego został tak potraktowany.
- Nie rób tego tak bezdusznie. Uśmiechnij się chociaż.- powiedział Ciel. Pierwszy raz dało się dostrzec prawdziwe uczucia chłodnego panicza. Michaelis czym prędzej złagodził swoje spojrzenie i uśmiechnął się, po czym pocałował chłopca w policzek. Przymrużył oczy i zaczął cichutko wzdychać. Jego biodra poruszały się już właściwie samoistnie. Włożył w to serce, którego, co prawda, nie miał... Jednak ważne było to, że starał się, chciał czuć, specjalnie dla swojego szlachcica.

***

    Mariel przytykała całkowicie już zakrwawioną chustkę do twarzy, przyglądając się całemu zajściu. Od razu spostrzegła odsłonięte uczucia panicza, co nawet stopiło odrobinę jej serce. Patrzenie na taką sytuację było czymś zupełnie innym niż zwykle. Czasem udało jej się podglądnąć szlachcica w kąpieli, albo kogoś w innej intymnej sytuacji. Takie patrzenie na dwóch mężczyzn było niezwykle pociągające i podniecające jednocześnie. Pokojówka pomyślała, że jednak lepiej by było, jakby odeszła i nie przeszkadzała kochankom...

***

    Sebastian poruszał się zmysłowo, ocierając biodrami o wnętrze ud swojego Pana. Wiedział, że włosy łonowe drażnią niewielkiego penisa Ciela, jednak miał nadzieję, że jest to dla niego dodatkowa przyjemność. Wzdychając chłopcu do ucha, zaczął kierować swoje pchnięcia odrobinę w górę. Chciał ścieśnić jego wnętrze, by mogli się wzajemnie wyraźniej poczuć. W odpowiedzi usłyszał ciche jęknięcie, więc podłożył dłoń pod głowę chłopca. Jednocześnie zbliżył do niego swoje usta i polizał jego wargi. Rozgrzany szlachcic wysunął swój język, przez co pocałunek był bardzo namiętny i podniecający. Dwa wilgotne organy oplatały się i przepychały, doprowadzając właścicieli powoli do ekstazy. W tym samym rytmie poruszał się penis we wnętrzu chłopca. Duży członek rozciągał zaciśnięte miejsce, przedzierając się do samej głębi brzucha. Poślizg był wystarczający, by pchnięcia mogły być szybkie i głębokie. Michaelis obracał językiem kochanka, swojego ukochanego panicza, zaczynając zataczać biodrami okręgi. Ciel wydał z siebie krótki krzyk, po czym odepchnął lokaja, który spojrzał na niego z zaskoczeniem.
- Kontynuuj, chcę po prostu poczuć troszkę więcej przyjemności...- szepnął panicz, biorąc w dłoń swoją męskość. Zacisnął palce, po czym zaczął nimi poruszać. Pierwszy raz miał do czynienia z takim uczuciem. Oplotło go ono niesamowicie ściśle, wnikając w głąb jego ciała, w głąb jego zamglonego umysłu. Sebastian widząc erotyczny wyraz twarzy chłopca złapał jego kostki i uniósł do góry. Rozłożył jego nogi szeroko, perwersyjnie, ciągle się w nim poruszając. Słysząc w odpowiedzi długi, ponętny jęk, aż zadrżał i przyspieszył pchnięcia. Chciał wedrzeć się jak najgłębiej, spenetrować całe jego wnętrze. Ciel, czując otarcia we wrażliwym miejscu, zadygotał, zgiął się, skulił i zacisnął na męskości lokaja. W niemym krzyku zatrząsł swoją męskością, która strzelała przeźroczystą mazią. Niedojrzała jeszcze sperma dotarła nawet do twarzy Sebastiana. Mężczyzna poczuwszy, jak z policzka spływa mu nasienie zacisnął dłonie na kostkach chłopca. Wciskając się najgłębiej, jak to było możliwe zaczął przeżywać intensywny orgazm. Aż zgiął się, drgając na całym ciele. Zacisnął przy tym mocno oczy, a rozwarł usta w bezgłośnym wrzasku. Chłopiec widząc, że wargi kochanka są rozwarte, włożył w nie swoje zabrudzone spermą palce. Zaskoczony Sebastian zaczął je ssać i oblizywać, niezwykle lubieżnie. Pozwolił ostatniej kropli wylać się do ściśniętego odbytu chłopca, po czym ostrożnie wyciągnął z niego miękkie już przyrodzenie. Opuścił jego nogi, nadal oczyszczając palce swojego panicza. Ciel patrzył spod przymrużonych powiek, jak pełne wargi obejmują szczupłe palce. Wyjąwszy je z nich, oblizał, po czym usiadł. Poczuł, jak z wnętrza wylewa się obficie to, co pozostawił tam lokaj, dlatego zadrżał odrobinę. Chcąc zaskoczyć kochanka sięgnął do jego pośladków i odrobinę brutalnie wepchnął w niego palce. Jednocześnie zbliżył twarz do jego penisa i zaczął subtelnie oblizywać jego bok. Nagle jednak przerwał im przeraźliwy krzyk.

***

    Pokojówka nie powstrzymała się i nie odeszła. Gdy dostrzegła przez dziurkę od klucza poczynania swojego panicza, po prostu zemdlała. To był dla niej zbyt wielki szok. To było zbyt stymulujące. Ocknęła się powoli, gdy nad jej głową pojawili się panicz w szlafroku oraz Sebastian, kompletnie ubrany. Obaj byli zarumienieni, mocno skrępowani.
- Yyy... Eee... Ummm... Potknęłam się - skłamała Mariel mrugając oczami. - Iii uderzyłam się w głowę.
- Ale nic ci nie jest?- zapytał Phantomhive zaciskając rękę na szlafroku. Pokojówka energicznie pokręciła głową, a przed jej oczyma pojawiły się gwiazdki. Do korytarza przybiegli inni słudzy, odziani już w piżamy.
- Zabierzcie ją i zajmijcie się nią. Zemdlała z ekscytacji - powiedział Sebastian, na co Finny i Bard spojrzeli na siebie pytająco. Wzruszyli tylko ramionami, ukłonili się i wzięli swoją współpracownicę do pokoju dla służby...



    Chciałam serdecznie podziękować Prusom z fandomu za korektę. :3
Opowiadanko dedykuję mojej kochanej córeczce Małgosi. ;*

Inne opowiadania:
Niepełnoletni

czwartek, 1 marca 2012

II. Undertaker x Grell - Poryw tęsknoty


            Pewnego wczesnowiosennego poranka Undertaker obudził się ze zmieszanymi uczuciami. Co było zaskakujące, śnił mu się Grell, który był kompletnie nagi, wił się pod nim i jęczał z rozkoszy. Mimo to, nic nie przebije faktu, iż był to sen mokry. Grabarz był z tego powodu okropnie zawstydzony, na jego bladych policzkach ciągle gościły rumieńce. Wspomnienie snu i nocy, którą spędzili razem w urodziny czerwonowłosego cały czas zaprzątały mu głowę. Gdy pił herbatę, przypominał sobie smak ust mężczyzny. Gdy zakładał czarną koszulkę, w wyobraźni widział spragnione spojrzenie Grella. A gdy przebywał w pokoju, (który nazwał od tamtego wieczoru- pokojem marzeń), nie potrafił nie wspomnieć tych bajecznych widoków. Undertaker z westchnięciem wszedł do owego pokoju i usiadł na trumnie. Spojrzał na zaschniętą spermę, która wywoływała najintensywniejsze wspomnienie.
            Grabarz stwierdził, że obrazy tęsknoty wzbudzają jego pożądanie. Lecz nie było to pragnienie, które mógłby sam, własnoręcznie zaspokoić. Potrzebował do tego Grella, ale tylko i wyłącznie jego. Nie pragnął nikogo innego. Jak nigdy opuścił swój zakład pogrzebowy, ściśle zakrywając się płaszczem. Nieprędko dotarł do posiadłości Phantomhive. Niemalże biegł przez długi ogród, a witany był zdziwionymi minami służby. Nawet Pluto przestał podgryzać kość, żeby popatrzeć na nietypowego gościa. Undertaker wreszcie dotarł do samego budynku i zapukał energicznie do drzwi. Po chwili skrzydło uchyliło się i zza nich wyszedł Sebastian, który również nie oszczędził mu spojrzenia pełnego zaskoczenia.
- Co tutaj robisz? Przecież nigdy nie wychodzisz ze swojego "biura".- Michaelis podejrzliwie podniósł swoją smolistą brew i poprawił rękawiczki.
- Gdzie jest Grell? Potrzebuję go.- odpowiedział zagadkowo mężczyzna, odwracając wzrok. Lekko przygryzł wargę.- Gdzie go znajdę?
- Chyba... Jest gdzieś w ogrodzie, przycina sztuczny krzew.- Sebastian niepewnie spojrzał na mężczyznę i nie umiejąc się powstrzymać zapytał.- Do czego ci on potrzebny?
- Pójdę go poszukać.- Undertaker czym prędzej pożegnał się i natychmiastowo oddalił się od lokaja. Wbiegł do olbrzymiego ogrodu rozglądając się rozpaczliwie. Nie miał pojęcia, gdzie powinien go szukać, ale nie chciał go nawoływać. To by było zbyt desperackie. Grabarz dotarł do opuszczonego, zarośniętego zakątka. W pobliżu niego krzak się zakołysał, lekko zadrżał, a wreszcie ktoś kichnął. Mężczyzna z nadzieją zajrzał za roślinę, ale zobaczył tylko Pluto, który drapał się po uchu.
- Grzeczny piesek... Poszukasz dla mnie Grella?- zapytał wyciągając psie ciasteczko z kieszeni. Pomachał nim przed nosem Plu Plu, który zaczął namiętnie węszyć w powietrzu.- Znajdź go dla mnie, błagam.
            Człekopies schwycił w usta ciastko i zaczął z radością je chrupać. Były shinigami z nadzieją patrzył na stworzenie, oczekując jego "odpowiedzi". Gdy Pluto uraczył się już przekąską ziewnął szeroko, zwinął się w kłębek i zaczął chapać. Siwy mężczyzna prychnął tylko z pogardą myśląc, że trzymanie go jest bezużyteczne. Undertaker westchnął cicho, po czym zaczął iść w przeciwnym kierunku. Odnalazł minimalistyczną polankę, na środku której był sztuczny krzew. Przed nim, plecami do niego stał Grell, który rzeźbił w roślinie. Krzew miał teraz kształt serca, co nieco rozczuliło grabarza. Jak wielkie było jego rozczarowanie, jak w powietrzu mignęła tylko piła i rozległo się donośne warczenie silnika. Serce zostało przedarte na dwie połowy, a twórca tego bałaganu usiadł na ziemi i westchnął cicho.
- Teraz jest bardziej adekwatnie...- powiedział sam do siebie i położył się na zimnej jeszcze ziemi. Zwinął się w kłębek i objął sie ramionami. Undertaker podszedł do mężczyzny i położył się za nim, przytulił się do jego pleców i pogłaskał go po karku.
- Co ty tutaj robisz?- zapytał Grell niepewnie, nie poruszając się. Wstrzymał oddech i spiął się, pod wpływem dotyku mężczyzny.
- Jestem. Stęskniłem się za tobą...- wyszeptał grabarz, lekko i pieszczotliwie drapiąc szyję mężczyzny. Następnie pocałował go delikatnie w policzek i przytulił mocniej. Zapach mokrej ziemi, świeżej trawy i włosów mieszał się, dając dla Undertakera woń najprzyjemniejszą na świecie.
- Czemu cię nie było, jak najbardziej cię potrzebowałem?- czerwonowłosy jęknął płaczliwie, po czym skulił się mocno. Czuł się tak strasznie bezbronny.
- Co się stało?- zaniepokojony grabarz usiadł i popatrzył na zwiniętego mężczyznę. Dotknął jego wilgotnego od łez policzka i przyciągnął go do siebie, żeby usiadł.
- Zostałem zawieszony w prawach shinigami, do odwołania. A to wszystko dlatego, że nie chciałem dać dupy Williamowi...- wyszeptał Grell nie patrząc na byłego kochanka. Wyrwał się z jego objęć i odwrócił się do niego plecami.- Wiedział, że oddałem się tobie, wiedział, że jestem łatwy. Ale nie wiedział o moich uczuciach... Wpadł w szał, zwyzywał mnie i wyrzucił. Powiedział, że nie wie kiedy pozwoli mi wrócić...
- Przykro mi, ale jakie uczucia...
- To twoja wina!- wrzasnął zapłakany mężczyzna odwracając nieco twarz w kierunku grabarza.- To przez ciebie dowiedział się, że bardzo łaknę czułości... Gdybyś wtedy tego nie zrobił, gdybyś się zaparł... Nadal byłbym shinigami! I nie musiałbym pracować jako jakiś lokaj, u demona i napuszonego dzieciaka...
- Grell...
- Źle się z tym wszystkim czuję... Dlaczego...? Dlaczego mu się nie oddałem? Wiesz dlaczego?- zwrócił się do niego już bezpośrednio, łkając i przełykając gorzkie łzy.- Bo pamiętam, jak dobrze jest mi przy tobie...
            Na te słowa Undertaker aż się wzdrygnął i czym prędzej doczołgał się do czerwonowłosego mężczyzny. Bez konkretnej odpowiedzi wziął go w ramiona i przytulił do siebie. Nie chciał nic mówić, czekał tylko, aż ten się uspokoi. Grell płakał jeszcze przez chwilę mocno wtulając się w partnera, po czym spojrzał w jego oczy, odgarniając jedną dłonią jego włosy. Chciał coś powiedzieć, ale grabarz osłonił mu usta delikatnym pocałunkiem. Przez długą chwilę tylko dotykał jego warg swoimi i przeczesywał długimi palcami jego włosy. Co jakiś czas wzmacniał nacisk, przytrzymując tył jego głowy dłonią. Czerwonowłosy mężczyzna objął ramionami szyję kochanka i zaczął delikatnymi cmoknięciami całować jego wargi. Znów poczuł się szczęśliwy, a jego pragnienie wzrosło. Napięcie między nimi przeistoczyło się w delikatnie i harmonicznie rozwijające się pożądanie. Undertaker zaczął powoli kłaść się na mężczyźnie całując go coraz intensywniej. Ssał jego wargi naprzemiennie i oblizywał je delikatnie, czując radość, że znów może ich smakować. Czując, jak szczupłe nogi kochanka obejmują go aż westchnął prosto w jego usta. Grell z zadowoleniem przejął owe westchnięcie i wsunął język prosto do ust siwego mężczyzny. Od razu natrafił na spragniony pieszczot język, który od razu rozpoczął rozkoszny taniec w pocałunku. Ich języki oplatały się, wymieniając cudowne smaki. Po kilku chwilach ruchy stawały się coraz bardziej natarczywe i energiczne. Undertaker jęknął rozkosznie poddając się magicznej sile pocałunku. Jakoś zszarpał z kochanka spodnie i bieliznę, po czym w dłoń wziął nie do końca pełnego jeszcze penisa. Wystarczyło jednak zaledwie kilka ruchów ręką, żeby stał się odpowiedni.  Usatysfakcjonowany mężczyzna zacisnął palce na naprężonej męskość, po czym wsłuchał się w pełne podniecenia westchnięcie.
            Sutcliffe czym prędzej podwinął szatę kochanka i zsunął z niego bieliznę. Od razu jego wzrok natrafił na napuchniętego już penisa. Grell sam poślinił palce i zaczął się przygotowywać, ku zaskoczeniu grabarza. Undertaker wpatrywał się, jak kochanek masturbuje się analnie czując coraz to większe przypływy podniecenia. Wreszcie odsunął jego dłoń i przysunął się bliżej niego. Sutcliffe rozłożył nogi najszerzej, jak tylko mógł i oplótł nimi siwego mężczyznę. Po chwili poczuł silne parcie i zaskakująco silny ból. Nie potrafił powstrzymać krótkiego bolesnego jęku. Były bóg śmierci nie poruszał się przez chwilę, po czym pocałował lekko policzek mężczyzny. Wiedział, że jest on za słabo przygotowany. Dlatego był taki niemiłosiernie ciasny. Silne mięśnie odbytu ściśle trzymały w więzach jego penisa, co dawało okrutną przyjemność. Naprawdę okrutną, ponieważ druga strona odczuwała przejmujący ból. Mimo to Grell poruszył się niespokojnie, dając kochankowi do zrozumienia, że pragnie więcej. Undertaker pogłaskał twarz mężczyzny, po czym wszedł w niego głębiej. Czując tarcie na męskości aż zadrżał, był naprawdę bardzo ciasny. Nie było szans, aby wytrzymał zbyt długo, nawet jeśli grabarz był doświadczony. Wycofał się więc odrobinę i doszedł w jego wnętrzu. Wypełnił go obficie nasieniem drgając na całym ciele. Przeżywając orgazm wtulał się mocno w ciało, z pewnością zawiedzionego, mężczyzny. Grell aż skrzywił się rozczarowany, tak krótkim stosunkiem. Jednak ku jego zaskoczeniu mężczyzna wepchnął się w niego znowu, tym razem z odpowiednim poślizgiem. Ulga, jaką poczuł czerwonowłosy była niewyobrażalna. Zachwycony mężczyzna zaczął poruszać się w rytm kochanka, tworząc z nim jeden zgrany organizm.
            Obaj poruszali się w powolnym, rozkosznym rytmie. Ocierali się wzajemnie podbrzuszami dając sobie wzajemnie zalewającą przyjemność. Byli zwarci ciasno, przytuleni i uśmiechnięci. Ciągle pragnęli więcej, dlatego Undertaker usiadł i podciągnął kochanka tak, aby na nim siedział. Wiedział, że w tej pozycji łatwiej będzie dotrzeć do jego prostaty. Grell od razu domyślił się, o co chodzi, dlatego lekko odchylił się do tyłu, żeby dać sobie więcej przyjemności. Chciał też dostarczyć mężczyźnie bardzo kuszących widoków. Łagodnie nadziewał się na męskość mężczyzny, zachęcająco poruszając biodrami. Widok był doprawdy zacny. Pół rozebrany, zarumieniony mężczyzna, który wiedział, jak się pokazać, aby sprawić przyjemność samym widokiem. Undertaker schwycił biodra kochanka i trawił penisem doskonale w prostatę mężczyzny. Sutcliffe aż zadygotał, a z jego penisa po prostu wypłynęła sperma, zmieszana z płynem gruczołu krokowego. Jego oczy zacisnęły się mocno, zęby ścisnęły wargi, a ciało się skuliło. Grabarz przytulił do siebie mężczyznę, po czym pocałował go delikatnie. Nie przejmował się nawet tym, że pobrudzi sobie szatę. Najważniejsze było to, że miał Grella przy sobie. Sutcliffe lekkim ruchem wyjął z siebie męskość kochanka i uścisnął go mocno. Po chwili jednak westchnął ze smutkiem.
- Jeśli dalej tak będzie to stanę się prawdziwą dziwką...- szepnął czerwonowłosy pieszczotliwie głaszcząc kark grabarza.
- Nie mów tak... Nie jesteś, nie byłeś i nie będziesz dziwką...- odszepnął całując jego policzek. Jednak został odepchnięty.
- Lepiej będzie, jak już pójdziesz. Powinienem iść do Sebastiana, powiedzieć, że zniszczyłem krzak...- powiedział grobowym tonem spoglądając za siebie na rozpłatane serce. Zszedł z kolan mężczyzny i zebrał swoje ubrania, nie spoglądając w piękne oczy kochanka.
- Grell... Przepraszam cię...- powiedział cicho Undertaker, po czym ubrał się i jak najprędzej oddalił. Pierwszy raz w życiu płakał. Zrozumiał uczucia Sutcliffe'a i to go najbardziej bolało. Biegł, co sił w nogach z pustą głową, nie zwracając uwagi na to, czy jakiś powóz by go nie potrącił, czy nie potknąłby się. Dotarł do swojego zakładu, wpadł do niego, zamknął drzwi i oparł się o nie plecami. Zsunął się po nich, by wreszcie wydać z siebie płaczliwy jęk.



Inne opowiadania:
Niepełnoletni

środa, 22 lutego 2012

I. Undertaker x Grell - Urodzinowy prezent Sebastiana


            Londyński wieczór. Strasznie późny, zimowy wieczór. Grell skradał się wąskimi ulicami w pobliżu rynsztoków, kierując się do "biura" grabarza. Od kiedy stał się pieskiem Ciela ciągle biegał spełniając każdą jego zachciankę. Ten wieczór jednak nie był odpowiedni na jakiekolwiek odwiedziny, a miał do dostarczenia list. Przez cały dzień Sutcliffe męczył się ze swoim nadzwyczaj podwyższonym libido. W posiadłości Phnatomhive nie miał co liczyć na pomoc w "tych sprawach". Sam też nie mógł zaspokoić swoich pragnień. Zastanawiało go dlaczego odczuwa takie podniecenie. Czy bogowie śmierci w ogóle czują rozkosz? Wreszcie przyszła mu do głowy pewna myśl. Shinigami mają możliwość odczuwać satysfakcję seksualną, bo przecież ich ciała są ludzkie. Krąży w nich krew, mają ciśnienie, (które to akurat najbardziej dokuczało Grellowi i wżynało się niemiłosiernie w rozporek), nerwy i bardzo wysoko rozwinięty układ limfatyczny.
- Och, Sebastian... Dlaczego nie czytasz w moich myślach? Dlaczego mnie nie pragniesz?- zapytał sam siebie mężczyzna, biorąc w dłonie swoje długie włosy. Były już całkowicie przemoczone, przez padający obficie śnieg. - W sumie... I tak nic byś ze mną nie zrobił.
- To do mnie mowa?- zapytał Undertaker wychylając się zza drzwi.- Chcesz zobaczyć moje nowe zwłoki?
- Nie, dziękuję. Ciel mnie przysyła. Proszę, to list od niego.- nieco niechętnie powiedział Grell. Jakoś nie był w nastroju na oglądanie nowych nabytków mężczyzny. Z kieszeni krwistego płaszcza wyciągnął zwinięty kawałek papieru i podał go adresatowi. Ten wziął szybko kartkę i rozwinął ją. Przeczytał tekst, napisany równą i piękną kaligrafią. Wiadome było, że to zasługa diabelskiej ręki Sebastiana. Zrozumiał co powinien zrobić, po czym popatrzył na dostawcę listu. Mężczyzna akurat wyrzynał swoje włosy z wody i chlapał nią wszystko dookoła. Grell nie był świadomy tego, co się dzieje. A raczej tego, co miało się stać.
- Więc o co tym razem chodzi?- zapytał od niechcenia, po czym odrzucił włosy przez ramię. Popatrzył na siwego mężczyznę, który ściągał właśnie swój charakterystyczny cylinder. Undertaker wiedział co powinien zrobić. Skoro lord Phantomhive dał mu takie zadanie, to musi je spełnić. Przecież to nie jest nic trudnego. Mężczyzna ogarnął swoją srebrzystą grzywkę, tak, żeby cały czas widać było jego oczy i popatrzył na Grella.
- O nic konkretnego. Chcesz może napić się herbaty?- zapytał cichym, obniżonym głosem, który zadziałałby na zmysły każdej osoby, w każdym wieku. Sutcliffe aż zadrżał zaskoczony i wpatrzył się w byłego shinigamiego. Nie był nawet pewien co powinien odpowiedzieć.
- Tak, poproszę... Przydałoby mi się teraz coś... Ciepłego...- prawie wymruczał i zsunął okulary z nosa. Spojrzeniem zabłądził prosto w oczy grabarza. Wzrok, jakim patrzył na niego grabarz poruszał każdy nerw w ciele shinigamiego.
- Och, coś ciepłego... A nie może być to gorące? Wiesz, chciałbym, żebyś miał przyjemność... Z picia tej herbaty...- powiedział Undertaker, po czym odwrócił wzrok i poszedł do miejsca, w którym można było zaparzyć napój. To sprawiło, że Grell nieco otrzeźwiał i poszedł za mężczyzną wiernie, z nadzieją. Jednak, jak wspomniał ton, jakim Undertaker wypowiadał słowo "przyjemność", aż zadrżał na całym ciele.
- Więc będzie to herbata...? Czy aby na pewno?- zapytał, uwodzicielsko opierając się o framugę. Idąc za nim, ściągnął płaszcz i rzucił niedbale na podłogę. Wstążkę, którą nosił na kołnierzyku potraktował w ten sam sposób. Szybkie, szczupłe palce rozpięły kilka górnych guzików koszuli.
- Tak, herbata. Gorąca, ciekła, o cudownym smaku... Chciałbym patrzeć, jak będzie spływać po twoim języku.- grabarz uśmiechnął się szeroko i seksownie przez ramię. Zadowolony obserwował, jak czerwonowłosy aż przykuca z wrażenia. Następnie skupił wzrok na ustach Grella. Ten nieświadomie oblizał się, chcąc poczuć zamiast tylko spojrzenia, również dotyk. Przetransformował szpiczaste zęby na zwykłe ludzkie, żeby w razie pocałunku nie pokaleczyć pełnych warg mężczyzny.
- Spływać po języku? A może też twarzy, szyi i klatce piersiowej...? Chciałbym ogrzać nie tylko swój język...- powiedział pragnąc po prostu uklęknąć przed nim i zrobić to, o czym obaj tak naprawdę myśleli. Nagle obaj usłyszeli głośny gwizd, a Grell podskoczył przestraszony. To czajnik oznajmiał donośnie, że woda wewnątrz niego się gotuje. Undertaker zauważając reakcję mężczyzny zaśmiał się.
- Do twarzy ci ze strachem. Za chwilę twoja herbata będzie gotowa. A ja przebiorę się w coś wygodniejszego, jeśli pozwolisz.- powiedział beztrosko były bóg śmierci, po czym nalał do kubka wody. Spojrzał, jak woda barwi się na złoto-brązowy kolor, a następnie wyszedł z pomieszczenia. Grell bardziej niż zdziwiony zamrugał niepewnie i usiadł przy stoliku. Westchnął stwierdzając, że jeszcze nigdy nie był tak bardzo rozpalony. Zachowanie Undertakera było tak otwarte, flirt był taki jednoznaczny. To sprawiało, że shinigami był dosłownie pewien tego, co się wydarzy. I nie mógł sie tego doczekać. Po chwili usłyszał szczęknięcie i zza drzwi wyłonił się grabarz. Wyglądał zupełnie inaczej. Miał na sobie całkiem obcisły czarny podkoszulek, który podkreślał mięśnie i ciemne długie spodnie. Grzywka ułożona tak, że nie osłaniała twarzy. Na ten widok Sutcliffe poczuł zaskakująco mocny ścisk w głębi brzucha. O tak, podniecenie jeszcze nigdy tak mu nie dokuczało.
- Herbata jest zbyt gorąca, żeby ją wypić szybko... Trzeba pić ją powoli i delikatnie. Możemy poczekać i zająć się czymś innym, żeby herbata chociaż troszkę ostygła?- Grell zmrużył swe żółte ślepia uśmiechając się kusząco. Usiadł specjalnie tak, żeby widać było duże wybrzuszenie na spodniach.
- Jestem pewien, że wytrzymasz. Herbata rzeczywiście szybko nie wystygnie... Ale jeśli ktoś ją... Dmuchnie, to będzie doskonała do wypicia.- powiedział, po czym zbliżył usta do brzegu kubka. Ułożył usta, jak do pocałunku i lekko dmuchnął, tak, że parowanie zaprzestało. Następnie polizał brzeg, bardzo kusząco spoglądając prosto w oczy shinigami. Ten aż wstrzymał oddech, pragnąc zachować tyle rozsądku ile się dało. Był już naprawdę bliski powiedzenia czego okrutnie pragnie.
- Dmuchnąć...? Och, nie wpadłbym na to. Wolałem poczekać, żeby móc wreszcie doprowadzić swój podniecenie... Ehm, podniebienie... Żeby...- Sutcliffe odetchnął próbując się opanować.- Chciałem jak najdłużej rozkoszować się tym, że herbata jest gorąca. Ale widać, że mogę się napić jej już teraz.
- Pij, ale nie połykaj tak prędko tego co masz w ustach... Naciesz się tym smakiem.- Undertaker szeptał czując przejmujące podniecenie od mężczyzny. Zaskoczyło go to, że również czuł niesamowicie silne pożądanie. Pragnął dosięgnąć spełnienia, jak najprędzej i najintensywniej. Jednak mimo to wiedział, że szybkie działanie nie jest dobrym pomysłem. A przecież chciał perfekcyjnie spełnić życzenie Lorda Phantomhive.
- Skoro tak mówisz...- powiedział cicho Grell, po czym wziął kubek w dłonie. Polizał miejsce, w którym dotknął ceramicznego naczynia język siwego mężczyzny. Zdziwił się faktem, że czuć było na nim jeszcze jego ślinę. Napił się powoli, czując, jak herbata ogrzewa wnętrze ust, podniebienie, następnie przełyk i wnętrze brzucha. To tylko sprawiło, że zrobiło mu się goręcej, a ścisk w spodniach stał się trudny do zniesienia. Suwak okrutnie wżynał się w napuchniętą męskość.
- Strasznie tu gorąco, chyba powinieneś rozpiąć koszulę. Jesteś mocno zarumieniony. Domyślam się, że nie tylko na twarzy...- zasugerował Undertaker lekko podwijając swoją koszulkę. Odsłonił tym sposobem swoje mięśnie, ale jednocześnie też, ku zdziwieniu czerwonowłosego, wypukłość na spodniach. Ten widok podziałał na Grella, jak ostroga. Mężczyzna czym prędzej ściągnął z siebie koszulę.
- Och tak, gorąco... Mistrzu, pozwól, że... Pozwól...- shinigami zaczął szeptać wstając z krzesła. Nie umiał się wysłowić, tylko popatrzył błyszczącymi oczami na krocze grabarza. Ten natomiast pchnął go delikatnie, żeby spowrotem usiadł.
- Chciałbyś się trochę ochłodzić?- zapytał, po czym szybko gdzieś wyszedł. Grell nawet nie zdążył niczego pomyśleć, a srebrnowłosy już wrócił z... wilgotną gąbką. Legenda shinigami podszedł do niego blisko, po czym dotknął jego policzka. Potem zaczął przesuwać mokrą gąbką po szyi mężczyzny. Patrzył jak kropelki czystej wody spływają po jego klatce piersiowej i brzuchu. Sutcliffe zdziwił się, ale od razu poczuł, że to jest jeszcze bardziej podniecające. Chłodna woda spływała po jego ciele, po czym wsiąkała w spodnie. Mężczyzna zamknął oczy, żeby w jakikolwiek sposób zachować wstrzemięźliwość, jednak poczuł, że jego sutki zaczynają intensywnie mrowić i puchnąć. Undertaker, gdy to zauważył, bezmyślnie położył gąbkę na wypukłości spodni mężczyzny, który ze zdziwienia aż wzdrygnął się na krześle.
- Wygląda na to, że już jestem mokrutki...- powiedział beztrosko Sutcliffe.- I chyba będę musiał ściągnąć spodnie.
- Jeszcze nie, powoli...- wyszeptał mu do ucha grabarz, po czym usiadł na jego kolanach. Grell zdziwił się takim przejściem do bezpośredniości. Srebrnowłosy wyrzucił mokry przedmiot. Gąbka powędrowała gdzieś w tył pomieszczenia z plaśnięciem trafiając w ścianę. Undertaker ujął w zimne i wilgotne dłonie gorące policzki mężczyzny, po czym przyciągnął jego twarz do swojej. Od razu zaczął gorącym językiem przesuwać po górnej wardze czerwonowłosego. Czuł, jak bardzo są wrażliwe, jak drżą. Smakowały odrobinę jak herbata, dlatego chętnie ujął je w usta i zaczął delikatnie ssać. Usta Grella były bardzo miękkie i delikatne, a przy tym miały cudowny smak. Grabarz zacisnął dłonie na policzkach mężczyzny, po czym zaczął lizać dokładnie jego dolną wargę. Ku jego zaskoczeniu usta Sutcliffa rozwarły się szeroko, pragnąc poczucia w nich ruchliwego języka. Czerwonowłosy był coraz bardziej zniecierpliwiony, coraz bardziej spragniony. Wysuwał swój język i błądził nim, żeby uchwycić wspaniały smak śliny mężczyzny. Nie miał pojęcia co zrobić z rękoma, gdzie je położyć, co nimi ścisnąć. Undertaker wziął język Grella w swoje usta zaczynając go powoli pieścić. Usłyszał w odpowiedzi donośny jęk. Wiedząc już, jak reaguje na takie pieszczoty zaczął intensywnie ssać jego  język, umiejętnie oplatając go swoim. Wreszcie do pieszczot dołączyły usta. Pocałunek stał się typowo francuski, głęboki i wilgotny. Mężczyźni wargami symulowali stosunek, usta błąkały się na sobie nawzajem, doprowadzając całujących do szaleństwa.
            Undertaker pierwszy nie wytrzymał i wpił się w szyję shinigamiego. W głowie kręciło mu się niemiłosiernie, jednak to uczucie było bardzo przyjemne. Zaczął więc wargami pieścić skórę mężczyzny ssąc ją, pieszcząc wewnętrzną stroną ust. Potem do pieszczot dołączył język, który wylizywał kółeczka i ósemki. Wreszcie, by stworzyć okrutnie podniecającą pieszczotę dołączył zęby. Cała ta część jamy ustnej w spójnej pieszczocie doprowadzała Grella, niemal do obłąkania. Mężczyzna wiercił się niemiłosiernie i jęczał bezwstydnie. Zupełnie zatracił się w przyjemności i podnieceniu.
- Och, zerżnij mnie... Zerżnij, wejdź we mnie... Ruchaj mnie z całej siły... Chce być przez ciebie wyruchany!- wyjęczał bezsilnie Sutcliffe, odchylając mocno głowę do tyłu. Grabarz słysząc to, tylko przesunął długimi paznokciami po klatce piersiowej mężczyzny. Z satysfakcją poczuł przejmujące drżenie jego ciała.
- Nie tak prędko... Nie spiesz się... Mamy duuużo czasu, zdążę Cię jeszcze kilka razy przelecieć...- szepnął do niego, po czym polizał jego policzek gorącym językiem. Zszedł z jego kolan, a następnie przyklęknął przed nim. Z łatwością ściągnął jego spodnie, co było zaskakujące, przez mocno napompowanego penisa. Wziął w palce rąbek jego slipek, odchylając z zaciekawieniem gumkę.
- Uważaj, jest tak twardy, że ci oko może wybić...- szepnął Grell czując już dużo większą swobodę w kroczu. Undertaker zaśmiał się donośnie, po czym ściągnął majtki z czerwonowłosego. I rzeczywiście, męskość niemal wyskoczyła, od razu prostując się triumfalnie. Mężczyzna był podniecony aż do tego stopnia, że skórka odsłaniała odrobinę żołędzi. Grabarz uśmiechnął się, po czym uchwycił palcami żołądź i do końca zsunął skórkę. Główka była dumnie odziana w doskonały szkarłat, lśniła od pragnienia. Mężczyzna zachwycony takim stanem, przesunął językiem po wędzidełku męskości Sutcliffa. Następnie zaczął odważnie oblizywać trzon, z każdej strony. Najpierw od spodu, potem po bokach. Męskość miała słony smak od potu, a pachniała bardzo kusząco. Następnie Undertaker zaczął językiem otaczać całą wrażliwą główkę, dokładnie ją ośliniając. Patrzył przy tym bezwstydnie prosto w żółte oczy Grella. Ten zaś nie potrafił uwierzyć w to co się dzieje. Tak bardzo pragnął spełnienia i jednocześnie bardzo chciał cieszyć się tą przyjemnością, jak najdłużej.
            Grabarz wreszcie wziął w usta główkę męskości i zaczął ją ssać, jednocześnie ocierając o nią językiem. W odpowiedzi usłyszał bezwstydny, podniecający jęk. Żeby ułatwić sobie działanie zachęcił go, aby wstał. Grell zrobił to i szybko uchwycił się stolika, żeby się nie przewrócić. Było mu okropnie dobrze, a podniecenie odebrało mu możliwość poruszania nogami. Spojrzał w dół. Widok był szalenie stymulujący. Srebrna głowa, która poruszała się jednostajnie. A w dodatku te usta pochłaniające co chwile prawie całą jego męskość. I to spojrzenie, kuszące i wpływające na zmysły.
            Undertaker zacisnął usta dookoła męskości mężczyzny i zaczął poruszać głową szybciej. Ssał mocno i wsuwał męskość do ust bardzo głęboko. Słuchał przy tym głośnych, podniecających jęków. Och, tak bardzo pragnął już wejść w niego i wypełnić go po brzegi nasieniem. Jednak musieli się obaj dobrze przygotować. Dlatego zaczął pieścić go jeszcze mocniej, jeszcze namiętniej. Grell nie potrafił już wytrzymać i wystrzelił prosto do ust mężczyzny. Spermy było tak dużo, że prawie wypełniała całe usta Undertakera. Ten po chwili wstał z kolan i zaczął całować czerwonowłosego, bezczelnie dzieląc się z nim jego własną spermą. Sutcliffe jednak nie przejął się, wręcz pozwolił, żeby nasienie rozmazało się po ich twarzach. Wiedział, że to nie wszystko. Wiedział, że jeszcze bardzo dużo przed nimi. Zauważył, że srebrnowłosy jest jeszcze kompletnie ubrany, dlatego niemal zszarpał z niego koszulkę, a potem szybko ściągnął jego spodnie. Zostawił go w samych bokserkach i butach, natomiast swoje slipki naciągnął na siebie. Do końca zsunął spodnie, które jeszcze pałętały się w okolicach jego kostek i z uśmiechem popatrzył na mężczyznę. Był już trochę rozluźniony, ale jeszcze dużo brakowało do pełnego spełnienia.
- Zaprowadzę cię do mojego ulubionego pomieszczenia.- powiedział Undertaker, po czym wziął za rękę mężczyznę i zaprowadził go do tego miejsca. Był to mały pokój z zamkniętą trumną. Przed nimi było olbrzymie lustro, pokrywało dokładnie całą ścianę. Zwierciadło miało gotyckie zdobienia dookoła. Grell był ciekawy, co takie coś robi w mieszkaniu grabarza, ale nie chciał sobie tym zajmować myśli. Ważniejsze było to, co miało się stać. Undertaker poszedł przodem, otworzył wieko trumny i wyciągnął z niej nawilżacz.
- Etto...?- wyrwało się czerwonowłosemu, który podchodził do mężczyzny. Nieco trudno było mu iść, ciągle się chwiał z olbrzymiego pożądania. Był bardzo mocno podniecony, orgazm wcale nie sprawił, żeby jego członek stał się chociaż odrobinę miękki. Dlatego zaczął pocierać dłonią o kroczę byłego shinigami.
- Uwielbiam patrzeć na erotykę z różnych stron, więc chętnie masturbuje się w tym pokoju.- powiedział wprost, na co zaskoczony Grell ścisnął dłonią męskość mówiącego.- Uhm...
            Sutcliffe zrozumiał dokładnie mężczyzna miał na myśli, dlatego podszedł do trumny i ściągnął swoje slipki. Oparł się o trumnę tak, żeby pośladki mieć mocno wypięte w kierunku lustra. Undertaker uśmiechnął się szeroko i kusząco, po czym zaczął na palce nakładać sobie nawilżacz. Usiadł obok Grella i zaczął najpierw suchą ręką ściskać jego pośladki, pocierać okolice jego odbytu. Czerwonowłosy miał bardzo ładnie ukształtowany tyłeczek. Mężczyzna wsunął w niego czubek suchego palca, żeby dowiedzieć się, jakie jest jego wnętrze. Było gorące, miękkie i słabo ściśnięte. Doskonałe. Dlatego odważnie wsunął od razu dwa mokre palce w niego. Mężczyzna jęknął, jakby z ulgą. Odgłos pięknie rozniósł się po pomieszczeniu, odbijając się od ścian i dając fantastyczne echo. Grell wypiął się mocniej i wypchnął pośladki w kierunku palców kochanka. Undertaker aż zamruczał z zadowolenia, po czym zaczął rozcierać i rozciągać palcami o jego wejście. Potem wyjął je, nałożył więcej nawilżacza i wsunął palce spowrotem. Powtórzył to kilka razy, aż wreszcie zdecydował, że jest wystarczająco nawilżony. Z przyjemnością popatrzył, jak dziurka lśni od specyfiku, po czym spojrzał na ten sam obraz z innej perspektywy w lustrze. Ten widok był bardziej ogólny, bardziej podniecający. Czerwone włosy mężczyzny były rozsypane na trumnie tworząc piękną kaskadę. Smukłe nogi prowadziły prosto do dwóch wypukłych półkul.
            Grabarz rozebrał się do końca, po czym poprosił mężczyznę żeby ustawił się twarzą do lustra. Gdy ten posłuchał, Undertaker ustawił się za nim. Obficie nalał sobie nawilżacza na męskość i rozsmarował go. Nareszcie doczekał chwili, by móc zagłębić się w kochanka. Tak więc przyłożył żołądź do jego wejścia i nacisnął, wypychając biodra lekko do przodu. Poszło zaskakująco gładko. Z Grella wydobyło się długie, niespokojne i niecierpliwe "Ochhh...". Czerwonowłosy czuł dokładnie, jak wypełniał go duży, pulsujący członek. Od razu po jego ciele spłynęła przyjemność, a na skronie i plecy wystąpił pot. Grell z zainteresowaniem spojrzał w lustro i zobaczył triumfalnie stojącego za nim mężczyznę. Widok ten był tak podniecający, że pośladki same mu się zwarły, wciągając głębiej męskość. Pierwszy raz usłyszał jęk srebrnowłosego. Był to dźwięk tak rozkoszny, że był pieszczotą dla uszu. Undertaker poczuł ścisk bardzo wyraźnie, co dało mu wiele przyjemności. Zaczął bardzo powoli wsuwać się w niego, żeby przywyknąć do tego uczucia. Był rozgrzany do tego stopnia, że mógł dojść nawet za kilka sekund, co nie świadczyło by o nim zbyt dobrze, jako o kochanku. Mimo to po kilku chwilach gwałtownie wepchnął się w mężczyznę, wchodząc do samego końca.
            Grell jęknął głośno i zaczął poruszać biodrami nadziewając się na męskość byłego boga śmierci. Czuł się tak, jakby wszystkie jego sny sie spełniły. Znów spojrzał w lustro i zauważył wyraz twarzy dominującego. Jego usta były rozchylone, oczy półprzymknięte a policzki były mocno zarumienione. Widok ten był wspaniały, działał jak mocne ściśnięcie w najwrażliwszym miejscu. Grabarz zbliżał się do spełnienia. Wiedział, że to za wcześnie, ale miał pewność, że za drugim razem wytrzyma dłużej. Gdy poczuł już pierwsze symptomy orgazmu wyszedł z mężczyzny i klęknął na trumnie kierując męskość na jego twarz. Zaczął ręką doprowadzać siebie, wpatrując się w zarumienioną twarz czerwonowłosego. Lecz gdy dostrzegł żal w jego oczach aż poczuł ukucie winy. Dłoń wplótł w jego włosy i wydał z siebie kilka głośnych jęków. Gorąca sperma zaczęła oblewać policzek i usta Grella, który zamknął oczy. Czerwonowłosy oblizał się, wsłuchując w ostatnie stęknięcia kochanka.
- To już...?- zapytał niepewnie, z nieukrywającym zawiedzeniem w głosie. W odpowiedzi usłyszał cichy, chropowaty śmiech.
- Oczywiście, że nie. Dopiero się zacznie.- powiedział Undertaker, po czym usiadł przodem do lustra.- Druga runda?
- Bardzo chętnie!- zawołał uszczęśliwiony po czym podszedł do mężczyzny.- Jak mam się ustawić?
- Tyłem do mnie, przodem do lustra. Chcę popatrzeć, jak na mnie skaczesz.- grabarz zamruczał donośnie łapiąc w dłoń swoją męskość, która w ogóle nie zmieniła naprężenia. Grell rozochocony z rozstawionymi nogami stanął nad mężczyzną. Zaczął kucać szeroko rozstawjając uda. Wreszcie opuścił się na tyle nisko, żeby męskość z łatwością się w niego wsunęła. Gdy poczuł ją w sobie pod innym kątem, wyraźniej, aż zadrżał. Zerknął w lustro i aż porumieniał z wrażenia. Wszystko było widać zaskakująco dobrze. Dwa smukłe, ściśle splątane ciała, srebrne i czerwone poplątane włosy, i seksowne miny. Nawet ich połączenie, lśniącą skórę i krople potu na udach. Grell odchylił głowę do tyłu zamykając oczy. Wolał patrzeć na to, jak będą blisko kolejnego orgazmu.
            Grabarz cieszył się z tego, że partner był taki szczupły. Dlatego łatwo mu było sięgnąć dłonią do jego męskości. Ścisnął ją w dłoni i zaczął nią poruszać, w tym samym tempie, z jakim rozpoczął poruszać biodrami. Sutcliffe też poruszał biodrami, zaskakująco dobrze dopasowując się do  intensywność pchnięć. Przyjemność, jaką sprawiano mu dłonią powodowała, że zagryzał wargi, prawie do krwi. Odchylił się w taki sposób, żeby główka męskości dominującego ocierała się o prostatę. Wtedy jęki Grella przeistoczyły się w ociekające rozkoszą i erotyzmem krzyki. Mężczyzna zaczął dosłownie wgapiać się w lustro, żeby widzieć jak duża męskość wchodzi w niego, rozpychając go bezczelnie. Patrzył na podskakujące jądra, zarówno swoje, jak i partnera poprzez szybki i bardzo intensywny rytm. Później wzrokiem oplótł dłoń, która mocno ściśnięta gwałciła jego napuchniętą, czerwoną męskość. Dopiero gdy dochodził popatrzył na twarz dominującego. Krzyknął bezsilnie patrząc w jego oczy i zaczął przeżywać najsilniejszy orgazm w swoim życiu. Rozkosz rozpalała każdą komórkę jego ciała, oblewała go strumieniami przyjemności. Z jego męskości na zaskakującą odległość wystrzeliwała sperma. Wszystko poleciało prosto na lustro. Gęste nasienie płynęło po zwierciadle brudząc gładką nieskazitelną taflę srebra.
- Piękny strzał...- jęknął Undertaker patrząc na efekt pracy ręką. Oblizał swoje palce, po czym uchwycił obiema dłońmi biodra mężczyzny poruszając się w nim jeszcze gwałtowniej. Sam chciał dojść, tak samo efektywnie, jak poprzednik. W osiągnięciu orgazmu pomagały mu zapewne celowe krzyki Grella i zaciśnięcia mięśni.
- Patrz.- grabarz westchnął, po czym ustawił Grella tak, żeby było wyraźnie widać jego krocze. Męskość wysunął nieco, ale główka nadal pozostawała na swoim miejscu. Wyrzucana sperma miała takie ciśnienie, że uderzała doskonale w prostatę czerwonowłosego. Sutcliffe popatrzył, jak główka wysuwa się z niego, a po udach i pośladkach spływa sperma. Taki widok powodował, że mięśnie same się zaciskały i wypływało z niego jeszcze więcej białego płynu. Wstał z trudem z mężczyzny i stanął do niego przodem. Obdarzył go typowym, szerokim uśmiechem, po czym uklęknął nad jego biodrami, twarzą do niego. (Co zaskakujące) Jeszcze sztywny członek z łatwością po raz kolejny wsunął się prosto w Grella. Tym razem utworzyli normalną pozycję, tyle, bardziej czułą i intymną od wcześniejszych. Czerwonowłosy objął za szyję kochanka, po czym wpił się w jego usta. Zamknął oczy i w podzięce, zaczął całować go delikatnie i powoli. Językiem pieścił wnętrze jego ust, ręką głaskał jego kark. Taki pocałunek nie miał na celu ponownego podniecenia. Był to po prostu wyraz wdzięczności.
            Undertaker objął mocno Grella i ustawił się wygodnie, po czym wplótł dłonie w jego włosy. Bezsłowna rozmowa dotyczyła wdzięczności i wzajemnych pochwał. Oplatające się języki okazywały czułość i poczucie bezpieczeństwa. Biodra same zaczęły się o siebie ocierać, tym razem powolnie i rozkosznie. Mężczyźni nie przerywali pocałunku, jedynie nieco bardziej go urozmaicili. Znów samoistnie zapłonęło w nich pożądanie. Dwa splątane ciała ściskały się namiętnie i krzyczały z rozkoszy. Dwaj shinigami byli ze sobą tak mocno zwarci, że już nie rozpoznawali, która część ciała jest czyja. Chcieli tak trwać obaj, jak najdłużej. Pocałunkom i pieszczotom nie było końca, bardzo przypominało to taniec godowy węży. Ręce błądziły po ciałach szukając czułych punktów, miejsce złączenia pulsowało dając rozkoszne gorąco. Wreszcie obaj zaczęli poruszać się bardzo spazmatycznie, jednak nadal z wyczuciem i identycznym rytmem. Mężczyźni przeżyli orgazm dokładnie w tym samym momencie, naprzemiennie jęcząc i pokrzykując. Mocno się do siebie przytulili, ocierając wilgotnymi od potu ciałami. Gdy drgania przeszły, nieco rozluźnili uścisk, ale nie oddalali się od siebie.
            Grell oparł czoło o bark mężczyzny zamykając oczy. Nie miał pojęcia, co może powiedzieć. Zwłaszcza, że ten ostatni stosunek wyglądał, jakby od lat byli kochankami. Czuł na plecach czułe głaskanie, a w swoim odbycie miękkiego już penisa. Było to najmilsze uczucie, jakiego w życiu doświadczył. Grabarz pocałował w kilku miejscach szyję czerwonowłosego i westchnął rozkosznie. Chciał coś powiedzieć, ale nie umiał odnaleźć słów, które byłyby odpowiednie. Głaskał tylko partnera po kręgosłupie i co chwila całował inne miejsce na jego ciele. Był w pewnego rodzaju transie, który dawał poczucie bezpieczeństwa i wspomnienie rozkosznych chwil.
- Więc... Co teraz...?- Sutcliffe przełamał się i zapytał, jednocześnie mocniej wtulając się w męskie ciało.
- Nie mam pojęcia...- odpowiedział mężczyzna szczerze, po czym pieszczotliwie podrapał kark czerwonowłosego, który zamruczał rozkosznie.
- Chyba... Powinienem już iść...- Grell niepewnie chciał się podnieść, ale został spowrotem przyciśnięty. Tak go to zaskoczyło, że zacisnął się i nieco spermy wypłynęło z jego wnętrza.
- Nie spiesz się... Zostań jeszcze chwilę...- poprosił grabarz całując czysty policzek mężczyzny. Ten zaś skinął głową i na nowo wtulił się w byłego boga śmierci. Miękka męskość wysunęła się z niego zostawiając uczucie pustki i braku. Kolejne porcje nasienia wypływały z niego, brudząc całe uda, jądra i pośladki.
- Masz talent do tych spraw...- zaśmiał się czerwonowłosy, po czym na ścianie zauważył zegar. Było już okropnie późno, a jemu powoli zaczynało się chcieć spać. Ziewnął więc niedyskretnie i potarł policzkiem o szyję mężczyzny.
- Jesteś śpiący, a ja niestety mam za małe łóżko...- powiedział Undertaker z żalem i przytulił mocno shinigami. Ten tylko skinął głową z uśmiechem i wstał, pozwalając resztce spermy wypłynąć ze swojego wnętrza.
            Grabarz przyniósł chusteczki, po czym powycierał uda i pośladki kochanka. Spermę na jego policzku pozostawił, chcąc zostawić dowód dobrze spełnionego zadania. Mężczyźni ubrali się w milczeniu, które mimo wszystko nie było milczeniem skrępowania. Pocałowali się długo na pożegnanie i odeszli od siebie. Grell wychodząc zauważył kartkę, którą przyniósł grabarzowi. Serce zabiło mu mocniej, obejrzał się za siebie i wziął ten świstek papieru. Rozwinął go i dostrzegł pismo Sebastiana.

"Grabarzu,
            Dziś są urodziny Grella.
Wiadomo, że nie jest to normalna prośba, lecz mój Pan poprosił, aby sprawić mu jakiś prezent.
Dzisiejszego ranka podany mu został specyfik na długie podniecenie i erekcję.
Życzenie Lorda Phatomhive jest taka, abyś zaspokoił jego pragnienia.
Obaj stwierdziliśmy, że będziesz najodpowiedniejszym kandydatem na spełnienie tego typu zadania.
Lord prosi więc, abyś włożył całe swoje siły na wypełnienie takiej powinności.
Zostałem też poproszony o przekazanie domysłów, iż Tobie również przydałaby się odrobina przyjemności.

                                                                                                                    Z pozdrowieniami,
                                                                                                          w imieniu Lorda Phantomhive.
                                                                                                                               Sebastian Michaelis."

            Stcliffe przeczytał list drżąc na całym ciele. Więc o to chodziło, dlatego Undertaker tak się zachowywał. Mężczyzna westchnął tylko i postanowił, że uda, iż nie wiedział o specyficznym "prezencie". Mimo wszystko uśmiechnął się lekko z myślą, że nie potrzebowałby nawet tego specyfiku, żeby być mocno podnieconym. Przecież grabarz jest taki kuszący, a namiętne myśli o nim są i tak nieuniknione. Grell wyszedł z zakładu poprawiając swój płaszcz, rozmyślając nad odpowiednim prezentem dla Grabarza na jego urodziny.

Moja własna twórczość, proszę o komentarze!




Inne opowiadania: