niedziela, 25 marca 2012

III. Sebastian x Ciel - Wierny sługa, z dedykacją dla Gosi.

    W posiadłości Phantomhive panował nietypowy spokój. Pokojówka, kucharz i ogrodnik wyjątkowo cicho zajmowali się swoimi obowiązkami. Ciel przebywał w gabinecie i co chwila spoglądał przez okno, jakby czegoś oczekując. Powoli zbliżał się zmierzch, co oznaczało, że nadchodziła pora kolacji. Hrabia był na tyle leniwy, że zadzwonił po swojego demonicznego sługę. Już po kilku sekundach rozległ się odgłos cichego pukania.
- Wejdź Sebastianie - powiedział patetycznym głosem chłopiec. Drzwi otworzyły się bez najcichszego nawet skrzypnięcia. Przy demonie nic nie miało prawa się zepsuć. Michaelis stanął pokornie w pokoju, zakładając za siebie dłonie odziane w rękawiczki.
- Czego sobie życzysz, paniczu? – zapytał mężczyzna, spoglądając na chłopca czerwonymi, niczym krew oczyma.
- Chcę, abyś podał kolację dla mnie tutaj. Nie mam zbytniej ochoty specjalnie schodzić na dół.
- Hrabia nie powinien być leniwy. Nalegam, abyś zszedł na kolację do jadalni - dominacja w głosie Sebastiana była ledwie słyszalna. Demon uśmiechnął się delikatnie. Urażony Ciel odprawił sługę machnięciem dłoni. Nie zwrócił nawet uwagi na wierne przyklęknięcie mężczyzny przed wyjściem.
    Chłopiec westchnął cicho, grzebiąc widelcem w mięsie z kolacji. Zupełnie sam siedział przy stole, był zamyślony i jakby niezadowolony. W myślach stwierdził, że pewnie wszedł już w okres dojrzewania, skoro ma takie myśli. Usilnie próbował je odgonić, ale nie potrafił się skupić nawet na jedzeniu. Wreszcie wstał od stołu, usprawiedliwił się brakiem apetytu i wyszedł. Pokierował się do obszernej biblioteki. Wybrał podręcznik do nauki języka łacińskiego, wyszukał najtrudniejszy rozdział i usiadł w fotelu. Założył nogę na nogę i zaczął czytać, zagłębiając się w skomplikowaną lekturę. Po kilkunastu minutach stwierdził, że nawet to nie odwraca jego uwagi od tych bezsensownych myśli. Chociaż było jeszcze wcześnie, Ciel zabłąkał się do swojej sypialni. Przeklął fakt, że do przebrania się potrzebuje Sebastiana. Ściągnął tylko buty i położył się na łożu zaciskając oczy i próbując oczyścić swój umysł. Czynność tą jednak przerwało mu nieśmiałe pukanie.
- Paniczu, mogę wejść?- zapytał przez drzwi lokaj. Słysząc tylko mruknięcie potwierdzenia spokojnym krokiem wszedł do pomieszczenia. - Dlaczego nie powiadomiłeś mnie o tym, że chcesz iść spać, panie?
- Położyłem się, żeby odpocząć - wymyślił na szybko Ciel, odwracając się plecami do swojego sługi.
- To odrobinę nie roztropne, żeby odpoczywać przed snem, hrabio - prawie że wesoły ton Sebastiana był dla chłopca bardzo irytujący. - Nie uwierzysz paniczu, kto biegał ostatnio po ogrodzie w posiadłości.
    Na te słowa Phantomhive odwrócił się do demona i popatrzył na niego, marszcząc przy tym brwi. Bardzo rzadko zdarzało się jego słudze rozpoczynać od takich "luźnych" tematów. Rzucił mu więc wyczekujące spojrzenie.
- Odwiedził nas, nasz przyjaciel, grabarz.- powiedział, nie ukrywając ciągle jeszcze obecnego zaskoczenia w głosie.
- Undertaker? Czego chciał?- na tę wiadomość Ciel usiadł na łożu, ciągle patrząc jednym okiem na sługę.
- Poszukiwał Grella. Domyślam się, że chciał z nim uprawiać seks - powiedział Sebastian, na co chłopiec aż się zarumienił. - Wybacz hrabio, ale tak mi się po prostu wydaje.
- Uprawiać seks...? Znów?- Ciel podejrzliwie spojrzał na lokaja, który tylko uśmiechnął się nikle.
- Tak już jest, jak dokucza wysokie libido - Michaelis odchrząknął i ukłonił się. - Wybacz panie, muszę wracać do obowiązków. Przyjdę przebrać pana, gdy nadejdzie pora do snu.
    Po tych słowach Sebastian wyszedł, zostawiając hrabię Phantomhive samego. Chłopiec z powrotem położył się na łożu i zaczął wpatrywać się w baldachim. To, co powiedział mu sługa, tylko wzbudziło na nowo jego myśli. Był za to na niego wściekły. Co gorsza, można było się domyślić, że demon wie, co się dzieje z chłopcem. Po dłuższym czasie wściekłość zmieniła się w ciekawość. Ciel próbował sobie nawet wyobrazić, jak wyglądał stosunek Grella z grabarzem. To, na jego niekorzyść, działało jak ostroga, która niemiłosiernie wbijała się i popędzała do zrobienia czegoś nieczystego. Młody hrabia usiadł na łóżku i spojrzał na swoje spodnie. To była jego pierwsza w życiu pełna erekcja. Już chciał rozpiąć spodnie, żeby doprowadzić się do spełnienia, jednak przeszkodziło mu typowe dla Sebastiana pukanie. Przez ten dźwięk, serce podskoczyło chłopcu do gardła, a następnie zaczęło szybko i rozpaczliwie bić. Lokaj odebrał milczenie, jako zaproszenie i wszedł do sypialni. Zauważył, że Ciel siedzi na łożu z przerażeniem wymalowanym na twarzy.
- Czas, abym pana przebrał w strój do spania - powiedział, udając, że nie widzi wyrazu twarzy chłopca. Stanął więc naprzeciw niego, oczekując, aż szlachcic wstanie. Gdy to nie nastąpiło, Sebastian lekko zmarszczył brwi, spoglądając na Ciela karcąco.
- Nie mogę wstać - powiedział chłopiec drżącym głosem.
- Proszę nie żartować - lokaj złapał szlachcica pod pachy i podciągnął go, żeby wstał. Trzymając go, czuł, jak drżą mu nogi. Zignorował to jednak i zaczął rozbierać chłopca. Ściągnął z niego górne ubranie, a wzrok przyciągnęła nieduża, acz pełna erekcja Ciela. Gdy hrabia zauważył spojrzenie sługi zarumienił się i czym prędzej usiadł, zakładając nogę na nogę. Przy tym skulił się, unikając spojrzenia mężczyzny.
- Sebastianie, wytłumacz, dlaczego tak się czuję? Dlaczego... On...- zapytał cicho chłopiec kuląc się jeszcze mocniej.- Zrób z tym coś, nie chce się tak czuć...
- Tak, mój panie - powiedział grzecznie Sebastian, uśmiechając się odrobinę zuchwale.- Po pierwsze, trzeba się rozluźnić. Proszę, hrabio, usiądź prosto.
    Szlachcic wyprostował się niepewnie i spojrzał na sługę z nadzieją na jego pomoc. Patrzył, jak lokaj ściąga rękawiczki, a potem siada obok niego. Michaelis przysunął się blisko chłopca i ujął w dłoń jego policzek. Pochylił się nad nim i dotknął swoimi chłodnymi, kuszącymi wargami ust szlachcica. Poczuł, jak młodzieniec drgnął, jednak nie odsunął się od jego aksamitnych ust. Delikatnie zaczął je całować, obdarzając je niemal czułymi muśnięciami. Ocierał wargami o jego usta, niczym motyl, który trzepocze skrzydłami, wzbijając się do lotu. Po kilku chwilach Sebastian zaczął nieco dłużej i mocniej uciskać drżące wargi chłopca. Ciel nie wiedział, jak odpowiadać na taką pieszczotę. Oczekiwał tylko, aż zacznie to działać. Niepewnie rozchylił usta i ułożył tak, aby lepiej się je całowało. Sebastian zadowolony tym faktem, zaczął obcałowywać dolną wargę hrabi, powolnymi i długimi całusami. Następnie obrał za cel jego górną wargę, którą pieścił w ten sam sposób. Objął chłopca ramionami, jego ręce zakładając sobie za szyję. Skubał przy tym naprzemiennie wargami jego usta. Phantomhive niepewnie wtulił się w swojego sługę, zaczynając odczuwać przyjemność płynącą z pocałunku. Zaczął więc współdziałać z lokajem, zaczynając całować raz jedną, raz drugą jego wargę. Robił to odrobinę nieumiejętnie, aczkolwiek bardzo subtelnie. Zacisnął ramiona na szyi mężczyzny, rumieniąc się odrobinę mocniej. Michaelis smakował ust chłopca coraz bardziej namiętnie i energicznie. Po chwili zdecydował się, na ważny krok - użycie języka. Łagodnym ruchem polizał wargę hrabi, który znów drgnął z zaskoczenia. Mimo to, nie przestawał, jedynie zmieniał miejsca, które chciał lizać. Jakie było zdziwienie Sebastiana, gdy poczuł drobny, acz wilgotny języczek chłopca na swoich ustach. Na ten ruch zamknął jedną z warg młodzieńca między swoimi i począł ją ssać. Och, jak cudowną pieszczotą był cichy, chłopięcy jęk dla męskich uszu demona. Chłonął i spijał westchnięcia i szybszy oddech, właściwie jeszcze dziecka. Gdy dotknął jego wargi dodatkowo językiem poczuł przejmujące drżenie. Ciel powtórzył pieszczotę, czując przyjemne wirowanie w głowie. Bezwiednie rozchylił usta i westchnął. Po chwili poczuł, jak sprawny język demona wsuwa się między jego wargi, odszukując przyjemności w jego wnętrzu. Sebastian wiedział, co teraz czuje młodzieniec. Dlatego zamknął ich splecione języki między ustami. Przechylił przy tym głowę w bok, aby było wygodniej. W tym samym momencie zauważył, jak hrabia zaczyna niecierpliwie poruszać nogami. Nie było w tym nic dziwnego. Pocałunek stał się namiętny i bardzo pobudzający. Nawet demon zaczął odczuwać podniecenie. Oblizywał język chłopca, oplatał go i łaskotał, wsłuchując się w ciche sapnięcia. Błądził językiem we wnętrzu jego ust, dokładnie go smakując. Po chwili jednak Ciel wypchnął język lokaja i wsunął swój między jego wargi. Sebastian był dumny z tego, jak szybko chłopiec się uczy. Czując, jak mały, ruchliwy języczek pieści jego wnętrze, westchnął błogo.
- To nie działa... Nie pomogło, czuję się jeszcze gorzej...- wyszeptał hrabia dysząc. Było mu wstyd, że członek pulsuje mu rozpaczliwie z pragnienia.
- Jesteś niedoświadczony, trzeba działać powoli...
- Pieprze to! Chcę przestać się tak czuć...- powiedział rozpaczliwie spoglądając błyszczącym okiem na mężczyznę. Demon zdjął opaskę z oka chłopaka, po czym położył dłoń na jego udzie.
- Sformułuj dosłownie swoją prośbę - mężczyzna uśmiechnął się zuchwale, patrząc na rozpaczliwą minę swojego władcy.
- Sebastianie... Zaspokój mnie - pentagram na oku chłopca rozbłysnął, a diabeł uśmiechnął się i z łatwością ściągnął z chłopca resztę ubrań. Ciel leżał pod lokajem zupełnie nagi, przepełniony uczuciem wstydu i pragnienia. Patrzył spod przymrużonych powiek, jak Michaelis z gracją ściąga z siebie ubranie i staje przed nim zupełnie nagi. Nawet jemu ten widok zaparł dech w piersi. Ciało Sebastiana było smukłe, doskonale wyrzeźbione. A jego męskość... Cóż, dopełniał fakt, że demon jest niemal idealnym okazem samca. Lokaj przyklęknął obok łóżka, dłońmi obejmując wąskie biodra chłopca. Przybliżył twarz do jego genitaliów i przyjrzał im się dokładnie. W myślach określił je jako "przeurocze", po czym zaczął obdarowywać żołądź delikatnymi pocałunkami. Ciel jęknął przenikliwie i wypchnął biodra. Dosłownie intuicyjnie przeczuwał rozkosz, która miała nadejść. Czuł gorący wstyd, gdy zapragnął znaleźć się w gorących ustach lokaja. Ten jednak uśmiechał się jedynie i dalej obcałowywał sterczącego penisa. Następnie zaczął go oblizywać, co wywołało pisk chłopaka. Szlachcic był naprawdę na granicy wytrzymałości. Sebastianowi zrobiło się aż go żal. Dlatego czym prędzej wziął go między wargi i zaczął lizać. Po ledwie sekundzie mężczyzna poczuł gęste, zapewnie jeszcze przezroczyste nasienie. Ciało Phantomhive'a zadrżało kilka raz w spazmach. Chłopiec zgiął się w pół, po czym opadł ciężko na łóżko dysząc. Po tym było mu trochę lepiej, ale nadal czuł niedosyt. Sebastian doskonale o tym wiedział. Trzymając spermę w ustach szeroko rozłożył nogi panicza i dokładnie nawilżył jeden palec mieszanką śluzu i śliny. Kolejny raz wziął męskość w usta, tym razem wsuwając delikatnie jeden palec w chłopca.
- C-co Ty wyprawiasz? To boli... - jęknął Ciel, ale nie usłyszał odpowiedzi. Jedyny odzew mężczyzny polegał na tym, że mocniej zacisnął usta dookoła trzonu. Zaczął poruszać głową, wsuwając sobie z łatwością całe przyrodzenie do ust. To spowodowało, że pieszczony zupełnie zapomniał o nieprzyjemnym odczuciu. Sebastian zaczął palcem przesuwać po ściance jego wnętrza, szukając tym sposobem jego prostaty. Gdy usłyszał triumfalny okrzyk, wiedział, że odnalazł to miejsce.

***

   Pokojówka przycupnęła przy drzwiach i nadstawiła ucha. Wiedziała, że nie wolno jej podsłuchiwać, ale gdy usłyszała krzyk wystraszyła się. Wzywała Sebastiana, ale skoro nie odpowiedział, chciała sprawdzić sama, czy coś się dzieje. Tak więc zerknęła przez dziurkę od klucza. To co dostrzegła, przekraczało jej najśmielsze oczekiwania i wyobrażenia. Panicz leżał na łóżku, z szeroko rozstawionymi nogami, a przed nim, również goły lokaj. Mariel czym prędzej przytknęła chusteczkę do swojego nosa, który zaczął krwawić. Miała okrutny dylemat, zostać i być nakrytą, czy odejść i fantazjować co mogłoby być dalej...

***

    Michaelis wiedział, że palec jest jednak za suchy, żeby nim go przygotować. Dlatego odważnie złapał Ciela pod kolanami i przycisnął je lekko do jego klatki piersiowej. Od razu dostrzegł przerażone spojrzenie chłopaka, jednak w odpowiedzi uśmiechnął się tajemniczo. Pochylił się i zaczął obcałowywać jego pośladki, powoli i pieszczotliwe, chcąc, żeby się rozluźnił. Gdy usłyszał pierwsze ciche westchnięcie, wsunął koniuszek języka, wprost w chłopca, na co on z przerażeniem złapał głowę demona. Phantomhive z przestrachem spróbował odepchnąć lokaja, jednak było to na nic. Mięśnie szyi mężczyzny były napięte i nie było sposobu, aby zmienić położenie jego głowy. Sebastian zaczął wiercić językiem we wnętrzu młodzieńca, nawilżając go mieszanką spermy i śliny. Wsuwał się głęboko i mocno wiedząc, że to najodpowiedniejsze przygotowanie. Na szczęście panicz przywykł już do tego niezwykle odmiennego uczucia. Zaczynało mu już robić się nawet przyjemnie.
- Nn-nach...- westchnął, rozluźniając się całkowicie. Niestety, to spowodowało, że demon przestał. Wyjął z niego język, po czym naślinił swoje palce. Nawilżył żołądź swojej męskości, po czym zbliżył ją do naślinionego odbytu. Ciel z przerażeniem złapał ramiona podwładnego, sapiąc nosem.
- Boję się, proszę, nie tak szybko...- wyszeptał rozpaczliwie, na co Sebastian aż spojrzał na niego ciepło. Pochylił się nad chłopcem i przyłożył swój brzuch do jego. Zbliżył do niego swoją twarz, po czym zaczął subtelnie muskać jego delikatne, drżące usta. Następnie obcałował jego górną, a potem dolną wargę. Czując, że chłopiec objął go ramionami, przyłożył do niego swoje usta, by pozostać tak przez dłuższą chwilę. Podpierając się jedną ręką o łóżko, zbliżył się bardziej do młodzieńca. Zaczął pocierać męskością o jego wejście, na razie powoli, delikatnie, by rozgrzać Ciela. W czasie pocałunku zaczął delikatnie oblizywać jego wargi, by potem wsunąć między nie język. Wiedział, że w ten sposób chłopak prędko zapragnie więcej. Błądził językiem w jego ustach, pieszcząc wszystko co napotkał na drodze. Zęby, dziąsła, język, podniebienie. Każda część jamy ustnej panicza była wypieszczona w niezapomniany, bardzo subtelny, ale zarazem erotyczny sposób. Po kilku pierwszych jękach szlachcica demon wiedział, że jest już gotowy. Dlatego pchnął w niego męskością, która z lekkim trudem zagłębiała się w chłopaku. Ciel zacisnął oczy i dłonie na ramionach mężczyzny, wbijając mu przy tym paznokcie w skórę. Wiedział, że on tego praktycznie nie czuje.
- Boli... Uch... Ale chcę jeszcze...- szepnął chłopak, czując niemalże rozrywającego go od środka penisa. Gdy jednak poruszył się kilka razy, mięśnie rozciągnęły się odpowiednio. Phtantomive wyprężył się pod wpływem tego rodzaju doznania i westchnął cicho. Popatrzył niepewnie na mężczyznę nad sobą, który miał nijaki wyraz twarzy. Strasznie go to podirytowało, co spowodowało, że ręka zupełnie samoistnie wymierzyła mu siarczysty policzek. Sebastian zmarszczył brwi, po czym wszedł w chłopaka zupełnie cały, szybkim, odrobinę brutalnym ruchem. Po chwili jednak, zapytał spojrzeniem swojego panicza, dlaczego został tak potraktowany.
- Nie rób tego tak bezdusznie. Uśmiechnij się chociaż.- powiedział Ciel. Pierwszy raz dało się dostrzec prawdziwe uczucia chłodnego panicza. Michaelis czym prędzej złagodził swoje spojrzenie i uśmiechnął się, po czym pocałował chłopca w policzek. Przymrużył oczy i zaczął cichutko wzdychać. Jego biodra poruszały się już właściwie samoistnie. Włożył w to serce, którego, co prawda, nie miał... Jednak ważne było to, że starał się, chciał czuć, specjalnie dla swojego szlachcica.

***

    Mariel przytykała całkowicie już zakrwawioną chustkę do twarzy, przyglądając się całemu zajściu. Od razu spostrzegła odsłonięte uczucia panicza, co nawet stopiło odrobinę jej serce. Patrzenie na taką sytuację było czymś zupełnie innym niż zwykle. Czasem udało jej się podglądnąć szlachcica w kąpieli, albo kogoś w innej intymnej sytuacji. Takie patrzenie na dwóch mężczyzn było niezwykle pociągające i podniecające jednocześnie. Pokojówka pomyślała, że jednak lepiej by było, jakby odeszła i nie przeszkadzała kochankom...

***

    Sebastian poruszał się zmysłowo, ocierając biodrami o wnętrze ud swojego Pana. Wiedział, że włosy łonowe drażnią niewielkiego penisa Ciela, jednak miał nadzieję, że jest to dla niego dodatkowa przyjemność. Wzdychając chłopcu do ucha, zaczął kierować swoje pchnięcia odrobinę w górę. Chciał ścieśnić jego wnętrze, by mogli się wzajemnie wyraźniej poczuć. W odpowiedzi usłyszał ciche jęknięcie, więc podłożył dłoń pod głowę chłopca. Jednocześnie zbliżył do niego swoje usta i polizał jego wargi. Rozgrzany szlachcic wysunął swój język, przez co pocałunek był bardzo namiętny i podniecający. Dwa wilgotne organy oplatały się i przepychały, doprowadzając właścicieli powoli do ekstazy. W tym samym rytmie poruszał się penis we wnętrzu chłopca. Duży członek rozciągał zaciśnięte miejsce, przedzierając się do samej głębi brzucha. Poślizg był wystarczający, by pchnięcia mogły być szybkie i głębokie. Michaelis obracał językiem kochanka, swojego ukochanego panicza, zaczynając zataczać biodrami okręgi. Ciel wydał z siebie krótki krzyk, po czym odepchnął lokaja, który spojrzał na niego z zaskoczeniem.
- Kontynuuj, chcę po prostu poczuć troszkę więcej przyjemności...- szepnął panicz, biorąc w dłoń swoją męskość. Zacisnął palce, po czym zaczął nimi poruszać. Pierwszy raz miał do czynienia z takim uczuciem. Oplotło go ono niesamowicie ściśle, wnikając w głąb jego ciała, w głąb jego zamglonego umysłu. Sebastian widząc erotyczny wyraz twarzy chłopca złapał jego kostki i uniósł do góry. Rozłożył jego nogi szeroko, perwersyjnie, ciągle się w nim poruszając. Słysząc w odpowiedzi długi, ponętny jęk, aż zadrżał i przyspieszył pchnięcia. Chciał wedrzeć się jak najgłębiej, spenetrować całe jego wnętrze. Ciel, czując otarcia we wrażliwym miejscu, zadygotał, zgiął się, skulił i zacisnął na męskości lokaja. W niemym krzyku zatrząsł swoją męskością, która strzelała przeźroczystą mazią. Niedojrzała jeszcze sperma dotarła nawet do twarzy Sebastiana. Mężczyzna poczuwszy, jak z policzka spływa mu nasienie zacisnął dłonie na kostkach chłopca. Wciskając się najgłębiej, jak to było możliwe zaczął przeżywać intensywny orgazm. Aż zgiął się, drgając na całym ciele. Zacisnął przy tym mocno oczy, a rozwarł usta w bezgłośnym wrzasku. Chłopiec widząc, że wargi kochanka są rozwarte, włożył w nie swoje zabrudzone spermą palce. Zaskoczony Sebastian zaczął je ssać i oblizywać, niezwykle lubieżnie. Pozwolił ostatniej kropli wylać się do ściśniętego odbytu chłopca, po czym ostrożnie wyciągnął z niego miękkie już przyrodzenie. Opuścił jego nogi, nadal oczyszczając palce swojego panicza. Ciel patrzył spod przymrużonych powiek, jak pełne wargi obejmują szczupłe palce. Wyjąwszy je z nich, oblizał, po czym usiadł. Poczuł, jak z wnętrza wylewa się obficie to, co pozostawił tam lokaj, dlatego zadrżał odrobinę. Chcąc zaskoczyć kochanka sięgnął do jego pośladków i odrobinę brutalnie wepchnął w niego palce. Jednocześnie zbliżył twarz do jego penisa i zaczął subtelnie oblizywać jego bok. Nagle jednak przerwał im przeraźliwy krzyk.

***

    Pokojówka nie powstrzymała się i nie odeszła. Gdy dostrzegła przez dziurkę od klucza poczynania swojego panicza, po prostu zemdlała. To był dla niej zbyt wielki szok. To było zbyt stymulujące. Ocknęła się powoli, gdy nad jej głową pojawili się panicz w szlafroku oraz Sebastian, kompletnie ubrany. Obaj byli zarumienieni, mocno skrępowani.
- Yyy... Eee... Ummm... Potknęłam się - skłamała Mariel mrugając oczami. - Iii uderzyłam się w głowę.
- Ale nic ci nie jest?- zapytał Phantomhive zaciskając rękę na szlafroku. Pokojówka energicznie pokręciła głową, a przed jej oczyma pojawiły się gwiazdki. Do korytarza przybiegli inni słudzy, odziani już w piżamy.
- Zabierzcie ją i zajmijcie się nią. Zemdlała z ekscytacji - powiedział Sebastian, na co Finny i Bard spojrzeli na siebie pytająco. Wzruszyli tylko ramionami, ukłonili się i wzięli swoją współpracownicę do pokoju dla służby...



    Chciałam serdecznie podziękować Prusom z fandomu za korektę. :3
Opowiadanko dedykuję mojej kochanej córeczce Małgosi. ;*

Inne opowiadania:
Niepełnoletni

czwartek, 1 marca 2012

II. Undertaker x Grell - Poryw tęsknoty


            Pewnego wczesnowiosennego poranka Undertaker obudził się ze zmieszanymi uczuciami. Co było zaskakujące, śnił mu się Grell, który był kompletnie nagi, wił się pod nim i jęczał z rozkoszy. Mimo to, nic nie przebije faktu, iż był to sen mokry. Grabarz był z tego powodu okropnie zawstydzony, na jego bladych policzkach ciągle gościły rumieńce. Wspomnienie snu i nocy, którą spędzili razem w urodziny czerwonowłosego cały czas zaprzątały mu głowę. Gdy pił herbatę, przypominał sobie smak ust mężczyzny. Gdy zakładał czarną koszulkę, w wyobraźni widział spragnione spojrzenie Grella. A gdy przebywał w pokoju, (który nazwał od tamtego wieczoru- pokojem marzeń), nie potrafił nie wspomnieć tych bajecznych widoków. Undertaker z westchnięciem wszedł do owego pokoju i usiadł na trumnie. Spojrzał na zaschniętą spermę, która wywoływała najintensywniejsze wspomnienie.
            Grabarz stwierdził, że obrazy tęsknoty wzbudzają jego pożądanie. Lecz nie było to pragnienie, które mógłby sam, własnoręcznie zaspokoić. Potrzebował do tego Grella, ale tylko i wyłącznie jego. Nie pragnął nikogo innego. Jak nigdy opuścił swój zakład pogrzebowy, ściśle zakrywając się płaszczem. Nieprędko dotarł do posiadłości Phantomhive. Niemalże biegł przez długi ogród, a witany był zdziwionymi minami służby. Nawet Pluto przestał podgryzać kość, żeby popatrzeć na nietypowego gościa. Undertaker wreszcie dotarł do samego budynku i zapukał energicznie do drzwi. Po chwili skrzydło uchyliło się i zza nich wyszedł Sebastian, który również nie oszczędził mu spojrzenia pełnego zaskoczenia.
- Co tutaj robisz? Przecież nigdy nie wychodzisz ze swojego "biura".- Michaelis podejrzliwie podniósł swoją smolistą brew i poprawił rękawiczki.
- Gdzie jest Grell? Potrzebuję go.- odpowiedział zagadkowo mężczyzna, odwracając wzrok. Lekko przygryzł wargę.- Gdzie go znajdę?
- Chyba... Jest gdzieś w ogrodzie, przycina sztuczny krzew.- Sebastian niepewnie spojrzał na mężczyznę i nie umiejąc się powstrzymać zapytał.- Do czego ci on potrzebny?
- Pójdę go poszukać.- Undertaker czym prędzej pożegnał się i natychmiastowo oddalił się od lokaja. Wbiegł do olbrzymiego ogrodu rozglądając się rozpaczliwie. Nie miał pojęcia, gdzie powinien go szukać, ale nie chciał go nawoływać. To by było zbyt desperackie. Grabarz dotarł do opuszczonego, zarośniętego zakątka. W pobliżu niego krzak się zakołysał, lekko zadrżał, a wreszcie ktoś kichnął. Mężczyzna z nadzieją zajrzał za roślinę, ale zobaczył tylko Pluto, który drapał się po uchu.
- Grzeczny piesek... Poszukasz dla mnie Grella?- zapytał wyciągając psie ciasteczko z kieszeni. Pomachał nim przed nosem Plu Plu, który zaczął namiętnie węszyć w powietrzu.- Znajdź go dla mnie, błagam.
            Człekopies schwycił w usta ciastko i zaczął z radością je chrupać. Były shinigami z nadzieją patrzył na stworzenie, oczekując jego "odpowiedzi". Gdy Pluto uraczył się już przekąską ziewnął szeroko, zwinął się w kłębek i zaczął chapać. Siwy mężczyzna prychnął tylko z pogardą myśląc, że trzymanie go jest bezużyteczne. Undertaker westchnął cicho, po czym zaczął iść w przeciwnym kierunku. Odnalazł minimalistyczną polankę, na środku której był sztuczny krzew. Przed nim, plecami do niego stał Grell, który rzeźbił w roślinie. Krzew miał teraz kształt serca, co nieco rozczuliło grabarza. Jak wielkie było jego rozczarowanie, jak w powietrzu mignęła tylko piła i rozległo się donośne warczenie silnika. Serce zostało przedarte na dwie połowy, a twórca tego bałaganu usiadł na ziemi i westchnął cicho.
- Teraz jest bardziej adekwatnie...- powiedział sam do siebie i położył się na zimnej jeszcze ziemi. Zwinął się w kłębek i objął sie ramionami. Undertaker podszedł do mężczyzny i położył się za nim, przytulił się do jego pleców i pogłaskał go po karku.
- Co ty tutaj robisz?- zapytał Grell niepewnie, nie poruszając się. Wstrzymał oddech i spiął się, pod wpływem dotyku mężczyzny.
- Jestem. Stęskniłem się za tobą...- wyszeptał grabarz, lekko i pieszczotliwie drapiąc szyję mężczyzny. Następnie pocałował go delikatnie w policzek i przytulił mocniej. Zapach mokrej ziemi, świeżej trawy i włosów mieszał się, dając dla Undertakera woń najprzyjemniejszą na świecie.
- Czemu cię nie było, jak najbardziej cię potrzebowałem?- czerwonowłosy jęknął płaczliwie, po czym skulił się mocno. Czuł się tak strasznie bezbronny.
- Co się stało?- zaniepokojony grabarz usiadł i popatrzył na zwiniętego mężczyznę. Dotknął jego wilgotnego od łez policzka i przyciągnął go do siebie, żeby usiadł.
- Zostałem zawieszony w prawach shinigami, do odwołania. A to wszystko dlatego, że nie chciałem dać dupy Williamowi...- wyszeptał Grell nie patrząc na byłego kochanka. Wyrwał się z jego objęć i odwrócił się do niego plecami.- Wiedział, że oddałem się tobie, wiedział, że jestem łatwy. Ale nie wiedział o moich uczuciach... Wpadł w szał, zwyzywał mnie i wyrzucił. Powiedział, że nie wie kiedy pozwoli mi wrócić...
- Przykro mi, ale jakie uczucia...
- To twoja wina!- wrzasnął zapłakany mężczyzna odwracając nieco twarz w kierunku grabarza.- To przez ciebie dowiedział się, że bardzo łaknę czułości... Gdybyś wtedy tego nie zrobił, gdybyś się zaparł... Nadal byłbym shinigami! I nie musiałbym pracować jako jakiś lokaj, u demona i napuszonego dzieciaka...
- Grell...
- Źle się z tym wszystkim czuję... Dlaczego...? Dlaczego mu się nie oddałem? Wiesz dlaczego?- zwrócił się do niego już bezpośrednio, łkając i przełykając gorzkie łzy.- Bo pamiętam, jak dobrze jest mi przy tobie...
            Na te słowa Undertaker aż się wzdrygnął i czym prędzej doczołgał się do czerwonowłosego mężczyzny. Bez konkretnej odpowiedzi wziął go w ramiona i przytulił do siebie. Nie chciał nic mówić, czekał tylko, aż ten się uspokoi. Grell płakał jeszcze przez chwilę mocno wtulając się w partnera, po czym spojrzał w jego oczy, odgarniając jedną dłonią jego włosy. Chciał coś powiedzieć, ale grabarz osłonił mu usta delikatnym pocałunkiem. Przez długą chwilę tylko dotykał jego warg swoimi i przeczesywał długimi palcami jego włosy. Co jakiś czas wzmacniał nacisk, przytrzymując tył jego głowy dłonią. Czerwonowłosy mężczyzna objął ramionami szyję kochanka i zaczął delikatnymi cmoknięciami całować jego wargi. Znów poczuł się szczęśliwy, a jego pragnienie wzrosło. Napięcie między nimi przeistoczyło się w delikatnie i harmonicznie rozwijające się pożądanie. Undertaker zaczął powoli kłaść się na mężczyźnie całując go coraz intensywniej. Ssał jego wargi naprzemiennie i oblizywał je delikatnie, czując radość, że znów może ich smakować. Czując, jak szczupłe nogi kochanka obejmują go aż westchnął prosto w jego usta. Grell z zadowoleniem przejął owe westchnięcie i wsunął język prosto do ust siwego mężczyzny. Od razu natrafił na spragniony pieszczot język, który od razu rozpoczął rozkoszny taniec w pocałunku. Ich języki oplatały się, wymieniając cudowne smaki. Po kilku chwilach ruchy stawały się coraz bardziej natarczywe i energiczne. Undertaker jęknął rozkosznie poddając się magicznej sile pocałunku. Jakoś zszarpał z kochanka spodnie i bieliznę, po czym w dłoń wziął nie do końca pełnego jeszcze penisa. Wystarczyło jednak zaledwie kilka ruchów ręką, żeby stał się odpowiedni.  Usatysfakcjonowany mężczyzna zacisnął palce na naprężonej męskość, po czym wsłuchał się w pełne podniecenia westchnięcie.
            Sutcliffe czym prędzej podwinął szatę kochanka i zsunął z niego bieliznę. Od razu jego wzrok natrafił na napuchniętego już penisa. Grell sam poślinił palce i zaczął się przygotowywać, ku zaskoczeniu grabarza. Undertaker wpatrywał się, jak kochanek masturbuje się analnie czując coraz to większe przypływy podniecenia. Wreszcie odsunął jego dłoń i przysunął się bliżej niego. Sutcliffe rozłożył nogi najszerzej, jak tylko mógł i oplótł nimi siwego mężczyznę. Po chwili poczuł silne parcie i zaskakująco silny ból. Nie potrafił powstrzymać krótkiego bolesnego jęku. Były bóg śmierci nie poruszał się przez chwilę, po czym pocałował lekko policzek mężczyzny. Wiedział, że jest on za słabo przygotowany. Dlatego był taki niemiłosiernie ciasny. Silne mięśnie odbytu ściśle trzymały w więzach jego penisa, co dawało okrutną przyjemność. Naprawdę okrutną, ponieważ druga strona odczuwała przejmujący ból. Mimo to Grell poruszył się niespokojnie, dając kochankowi do zrozumienia, że pragnie więcej. Undertaker pogłaskał twarz mężczyzny, po czym wszedł w niego głębiej. Czując tarcie na męskości aż zadrżał, był naprawdę bardzo ciasny. Nie było szans, aby wytrzymał zbyt długo, nawet jeśli grabarz był doświadczony. Wycofał się więc odrobinę i doszedł w jego wnętrzu. Wypełnił go obficie nasieniem drgając na całym ciele. Przeżywając orgazm wtulał się mocno w ciało, z pewnością zawiedzionego, mężczyzny. Grell aż skrzywił się rozczarowany, tak krótkim stosunkiem. Jednak ku jego zaskoczeniu mężczyzna wepchnął się w niego znowu, tym razem z odpowiednim poślizgiem. Ulga, jaką poczuł czerwonowłosy była niewyobrażalna. Zachwycony mężczyzna zaczął poruszać się w rytm kochanka, tworząc z nim jeden zgrany organizm.
            Obaj poruszali się w powolnym, rozkosznym rytmie. Ocierali się wzajemnie podbrzuszami dając sobie wzajemnie zalewającą przyjemność. Byli zwarci ciasno, przytuleni i uśmiechnięci. Ciągle pragnęli więcej, dlatego Undertaker usiadł i podciągnął kochanka tak, aby na nim siedział. Wiedział, że w tej pozycji łatwiej będzie dotrzeć do jego prostaty. Grell od razu domyślił się, o co chodzi, dlatego lekko odchylił się do tyłu, żeby dać sobie więcej przyjemności. Chciał też dostarczyć mężczyźnie bardzo kuszących widoków. Łagodnie nadziewał się na męskość mężczyzny, zachęcająco poruszając biodrami. Widok był doprawdy zacny. Pół rozebrany, zarumieniony mężczyzna, który wiedział, jak się pokazać, aby sprawić przyjemność samym widokiem. Undertaker schwycił biodra kochanka i trawił penisem doskonale w prostatę mężczyzny. Sutcliffe aż zadygotał, a z jego penisa po prostu wypłynęła sperma, zmieszana z płynem gruczołu krokowego. Jego oczy zacisnęły się mocno, zęby ścisnęły wargi, a ciało się skuliło. Grabarz przytulił do siebie mężczyznę, po czym pocałował go delikatnie. Nie przejmował się nawet tym, że pobrudzi sobie szatę. Najważniejsze było to, że miał Grella przy sobie. Sutcliffe lekkim ruchem wyjął z siebie męskość kochanka i uścisnął go mocno. Po chwili jednak westchnął ze smutkiem.
- Jeśli dalej tak będzie to stanę się prawdziwą dziwką...- szepnął czerwonowłosy pieszczotliwie głaszcząc kark grabarza.
- Nie mów tak... Nie jesteś, nie byłeś i nie będziesz dziwką...- odszepnął całując jego policzek. Jednak został odepchnięty.
- Lepiej będzie, jak już pójdziesz. Powinienem iść do Sebastiana, powiedzieć, że zniszczyłem krzak...- powiedział grobowym tonem spoglądając za siebie na rozpłatane serce. Zszedł z kolan mężczyzny i zebrał swoje ubrania, nie spoglądając w piękne oczy kochanka.
- Grell... Przepraszam cię...- powiedział cicho Undertaker, po czym ubrał się i jak najprędzej oddalił. Pierwszy raz w życiu płakał. Zrozumiał uczucia Sutcliffe'a i to go najbardziej bolało. Biegł, co sił w nogach z pustą głową, nie zwracając uwagi na to, czy jakiś powóz by go nie potrącił, czy nie potknąłby się. Dotarł do swojego zakładu, wpadł do niego, zamknął drzwi i oparł się o nie plecami. Zsunął się po nich, by wreszcie wydać z siebie płaczliwy jęk.



Inne opowiadania:
Niepełnoletni