piątek, 25 maja 2012

VI. Finny x Ciel - Niepełnoletni


            Był typowy letni, Londyński dzień. Deszcz padał drobno, ale bardzo gęsto. Za oknami posiadłości Phantomhive widać było szarość, pod którą majaczyła zieleń. Gdy dobrze się przyjrzało, można było dostrzec jasnowłosego chłopca, ubranego w białą, lnianą koszulę i beżowe spodnie. Chłopak ten, Finny był ogrodnikiem. Jego radosne krzyki przebijały nawet szemranie deszczu w szklane okna. Blondynek kochał przebywać na dworze, jakakolwiek pogoda by nie dopisywała. Biegał w kółko, boso, donośnie się śmiejąc. Był cały przemoczony, lecz jemu ani trochę to nie przeszkadzało. Wielkie, błękitne oczy aż skrzyły radością i nie można było tego ukryć.
            Hrabia Phantomhive nie miał aż tak dobrego humoru. Ciągłe wrzaski podwładnego jakoś działały mu na nerwy. Dlatego wezwał Sebastiana, aby przyprowadził Finny'ego do gabinetu. Chłopak absolutnie zawiedziony faktem, że musi wejść do budynku, zmarkotniał, jednak wpadł na wspaniały pomysł, aby przekonać panicza do wyjścia na dwór. Przecież deszcz jest taki ciepły, a parująca ziemia bardzo przyjemnie grzeje w stopy. Blondynek cały obezwładniony tym wspaniałomyślnym pomysłem, wszedł cały przemoknięty do ciemnego pokoju.
- Finnan, zamiast biegać po dworze, mógłbyś pomóc...- Ciel zaczął mówić, mając zamknięte oczy i zmarszczone brwi. Gdy jednak je otworzył i spojrzał na młodzieńca zamrugał kilka razy zaskoczony. Przemoczona koszula przylegała ściśle do szczupłego ciała ogrodnika, bezwstydnie odznaczając ciemne, sterczące sutki.
- Młody paniczu, niech sam pan ubierze jakieś luźne ubranie i pójdzie ze mną! Ziemia jest bardzo ciepła, tak samo, jak deszcz. Zobaczy pan, to wspaniała rozrywka!- zaczął Finny z wielkim entuzjazmem. Skorzystał ze sposobności, że hrabia przestał mówić. Nie wiedział, czym było to spowodowane, jednak oniemiały Ciel skinął głową. Ogrodnik aż podskoczył z radości i przytulił swojego pana, chociaż wiedział, że jest to nieodpowiednie. Przy takim ściskaniu twardy sutek otarł się o policzek chłopca, co u obojga wywołało lekki dreszcz. Po tym Finny nieco się zakłopotał i wybiegł na zewnątrz, by tam czekać na szlachcica.
- Sebastianie, przebierz mnie.- powiedział chłopak, wstając od biurka. Demon zamrugał kilka razy, podnosząc lekko brew.
- Paniczu, nie wydaje ci się, że...
- Wydałem Ci rozkaz. Przynieś mi lnianą koszulę i robocze spodnie. I nie przerywaj mi. Sam za siebie zdecyduje.- dominacja w głosie Phantomhie'a była aż tak silna, że aż Sebastian pokiwał z uznaniem głową. Następnie wyszedł, by po chwili wrócić z czystymi ubraniami. Gdy przebierał panicza, ten wyglądał na biegającego już chłopaka. Wyglądał na naprawdę radosnego z tego powodu. Może i jemu przydałoby się odrobinę radości? Nawet jeśli źle byłoby to odbierane przez ludzi jego pokroju. Przecież nikt o tym nie wie. Nikt nie musi o tym wiedzieć. Poza tym, co złego jest we wdychaniu przyjemnej woni wilgotnej ziemi i rozkosznego uczucia uderzania kropel deszczu w skronie? Na te wszystkie myśli Ciel aż uśmiechnął się delikatnie. Spokojnym krokiem wyszedł na dwór, gdzie od kilkunastu minut wyczekiwał go sługa.
- Panie, może pobawimy się w berka?- zapytał entuzjastycznie Finny. Jego radość była aż tak silna, że nie dało się nie uśmiechnąć na widok jego szerokiego uśmiechu i błysków w wielkich, turkusowych oczach. Jednak Ciel dostrzegł w nim nie tylko to. Finny dojrzewał, dało się to zobaczyć. Mięśnie pięknie mu się wyrzeźbiły, rysy twarzy się wyostrzyły, a twarz stała się bardziej pociągła. To sprawiło, że stał się nawet... Seksowny.
- Aaa... Jak w to się bawi?
- Niech panicz nie mówi, że nie wie, jak się bawić w berka! Dobrze więc. Gra rozpoczyna się od tego, że wybrana osoba, dotyka drugą osobę. Druga osoba liczy do dziesięciu, po czym zaczyna biec za osobą pierwszą, która powinna w czasie liczenia zacząć uciekać. Jak druga osoba dotknie uciekającego, ten zatrzymuje się i liczy do dziesięciu. I tak ciągle!- opowiedział z zachwytem ogrodnik, uśmiechając się pogodnie. Czuł się, jak wspaniały nauczyciel, mimo nieco zaskoczonej miny panicza.
- Nie chodzi o to, że nie wiem, jak się w to bawić. Po prostu... Zapomniałem.- powiedział, po czym rzucił spojrzeniem gdzieś w bok. Przywoływał do siebie wspomnienia, gdy jak był małym dzieckiem, bawił się z Lizzie. Przemyślenia jednak przerwał mu ogrodnik, który łagodnie klepnął jego ramię i radośnie zawołał "berek!". Ciel uśmiechnął się, po czym zaczął głośno liczyć, patrząc, jak chłopak odbiega. Gdy jednak mimowolnie jego spojrzenie zsunęło się z pleców Finny'ego, na jego pośladki, po prostu spłonął rumieńcem. Bardzo wyraźnie było widać, że młodzieniec pod płóciennymi spodniami nie ma bielizny. Nawet deszcz nie ochłodził palących policzków.
- Goń mnie paniczu!- zawołał radośnie, odwracając się przodem do "berka". Gdy tylko zauważył, że Phatomhive zaczyna biec, odbiegł w lewo, aby odrobinę urozmaicić trajektoria biegu. Ciel nie gonił sługę zbyt długo. Triumfalnie sięgnął dłonią jego pleców, ale poślizgnął się i w odruchu bezwarunkowym złapał się płóciennych spodni. Ubranie zsunęło się z pośladków młodzieńca, a on sam w niemożliwości utrzymania równowagi padł na twarz na miękką trawę. Ciemnowłosy szybko się podniósł, puszczając spodnie i patrząc, jakoś odruchowo, na nagie nogi Finny'ego. Przesunął spojrzeniem wyżej, na jego krocze. Penis ogrodnika był miękki, ale nawet w stanie spoczynku mógł zachwycać swoim rozmiarem. Dookoła niego był gąszcz, złożony z całkiem jasnych, kręconych włosków. Panicz kolejny raz spłonął rumieńcem, gdy dostrzegł, że męskość młodzieńca się powoli wydłuża i puchnie. Nawet nie zauważył momentu, w którym został przygwożdżony do mokrego podłoża, za nadgarstki.
- F-Finny! Co t-ty wyprawiasz?!- jęknął Ciel patrząc w turkusowe oczy młodzieńca. Jego źrenice były bardzo rozszerzone, niebieska obręcz była wyjątkowo wąska. Jeszcze ten błysk, to pożądanie w spojrzeniu. Rozchylone, jasne wargi, przez które uciekały urywane oddechy. Krew wzburzona w skroniach, napełniająca utęsknionego za uciechami penisa.
            Ogrodnik jedną dłonią złapał oba nadgarstki chłopca, by już po chwili zszarpywać z niego przemoczoną koszulę i spodnie. Wzrokiem chłonął alabastrową, delikatną skórę. Patrzył zachwycony na sterczące już dumnie zaróżowiałe sutki. Z przyjemnością wziął jeden do ust i zaczął go oblizywać. Słyszał, że z ust chłopaka wyrwał się cichy jęk, który odebrał, jako zachętę do dalszych pieszczot. Dlatego szybkim, zwinnym ruchem zsunął mu spodnie do wysokości kolan. Od razu rzucił spojrzeniem na, o dziwo, sterczącego już penisa. Puścił więc nadgarstki panicza i ściągnął do końca jego spodnie. Rozłożył jego nogi, po czym przyklęknął między nimi, jednocześnie pozbywając się swoich spodni z kostek. Nachylił się i z pragnieniem pochłonął w usta całą męskość chłopaka.
            Ciel jęknął donośnie, chwytając dłońmi mokre, złote włosy chłopaka. Jego pieszczoty były niewyobrażalnie gwałtowne i niemal rozpaczliwe. Chłopak nawet nie zwracał uwagi na to, że jest cały mokry, że po jego ciele powoli spływają krople deszczu. Czując, jak młodzieniec przekłada dłonie pod jego kolanami, aby uchwycić jego biodra w silne dłonie, aż zadrżał. Phantomhive był w potrzasku, nie mógł się wyrwać. Jednak zaczął to odbierać, jako coś jeszcze bardziej podniecającego. Niemal omdlał z rozkoszy, gdy tylko ogrodnik zaczął poruszać jego biodrami i jednocześnie swoją głową tak, aby penis swobodnie poruszał się w ustach.
            Po dłuższej chwili Finny opuścił chłopaka i chwycił go pod kolanami, by następnie przycisnąć je do jego klatki piersiowej. Zrobił to jednak w taki sposób, aby nogi były nadal rozłożone, a dostęp do penisa swobodny. Następnie oblizał dwa palce i oba, bez ostrzeżenia wepchnął w chłopca. By jednak złagodzić nieprzyjemne uczucie, znów zaczął go "pompować". Jeszcze bardziej urozmaicił pieszczoty na jego męskości, liżąc ją raz intensywniej, raz delikatniej, wsuwając sobie ją całą do ust, by następnie ledwo czubkiem języka pieścić wędzidełko na żołędzi. Gdy bolesne postękiwanie zmieniło się w pełne rozkoszy westchnięcia, młodzieniec wyjął palce z chłopaka i już chciał w niego wejść, jednak ten drgnął niespokojnie.
- Nie, czekaj.- szepnął Ciel, po czym za przemokniętą koszulę przyciągnął do siebie ogrodnika. Ten z zaskoczeniem posłusznie się pochylił, a następnie zamrugał, gdy tylko jego usta zwarły się mocno z wargami panicza.
            Phantomhive niemal rozpaczliwie całował swojego sługę, od razu, bezwstydnie wsuwając język do jego ust. Dla niego naturalną koleją rzeczy był pocałunek, a następnie coś bardziej intymnego. Sebastian go tego nauczył. Dopiero teraz dotarło do niego, że można by uznać to za zdradę. Czy jednak między nim, a Sebastianem był jakiś związek? Uczucie na pewno. Czy to, że kilka razy to zrobili, można potraktować, jako stałe zespolenie? Przemyślenia przerwał mu namiętny pocałunek w szyję, przez który jęknął zaskoczony. Chłopiec pomyślał, że Finny jest zupełnie inny. Robi wszystko z większym entuzjazmem, z większym pragnieniem. Bardziej pokazuje uczucia. Pod tym kątem był lepszy od Sebastiana. Bezwiednym ruchem wplótł dłoń we włosy chłopaka, mocniej przyciągając go do swojej szyi. Zapragnął zrobić to ze sługą. Mimo tego, że obaj byli niepełnoletni. Mimo tego, że w jakiś sposób kochał Sebastiana. Mimo tego, że byli na dworze. Mimo tego, że byli na środku podwórza posiadłości. Mimo wszystko.
- Już, Finny, proszę…- jęknął cicho chłopiec, czując, że młodzieniec zastyga w bezruchu. W zamian za te słowa został obdarowany czułym muśnięciem warg po policzku.
            Ogrodnik, aby zaskoczyć kochanka, obrócił go na prawy bok, a następnie podniósł wysoko jego lewą nogę, by z łatwością klęknąć nad prawą. Jedną ręką przytrzymując skierowaną ku górze nogę, drugą przytrzymywał swojego penisa, którym pocierał o krocze chłopca. Jaką przyjemną pieszczotą było łaskotanie przez miękkie włosy łonowe na jądrach. Następnie Finny przesunął męskością między pośladkami, chcąc wyczuć wejście chłopca. Gdy wreszcie odnalazł małą, zwartą dziurkę, zaczął uporczywie pocierać o nią napuchniętą żołędzią. Wreszcie nacisnął i poczuł na niej rozkoszny, silny ścisk i zwierające się, jakby prążkowane mięśnie. Poruszył swobodnie biodrami, aby zagłębić się w chłopaka. Jednocześnie rozpaczliwie uchwycił jego nogę, ponieważ każdorazowy ruch był niewyobrażalnie stymulujący.
- Jesteś cholernie ciasny.- pierwszy raz, od dłuższego czasu ogrodnik się odezwał. Panicz zaskoczony spojrzał na młodzieńca, który uśmiechnął się do niego promiennie. Następnie zagryzł wargę, zacisnął oczy i kilka razy poruszył się we wnętrzu Ciela. Miał wrażenie, że jego mięśnie oplatają go ściślej, niż sidła.
            Ciel przymknął oczy i ułożył się wygodnie. Nie czuł bólu, przywykł już do posiadania ciała obcego w odbycie. Jednak bolał go fakt, że robi to z kimś innym, niż Sebastian. Mimo tego, że ogrodnik dorównywał mu umiejętnościami, poruszał się równie płynnie, chociaż dużo głębiej i entuzjastyczniej. W dodatku ta pozycja… Całkowicie nietypowa, ograniczająca bliskość, a jednocześnie potęgująca doznania. Chłopiec nie chciał, by trwało to zbyt długo, dlatego ujął w dłoń swoją męskość i zaczął się pieścić. Rozkoszna fala przebiegła jego ciało, co spowodowało, że mięśnie zacisnęły się na penisie młodzieńca.
            Blondyn zadrżał spazmatycznie, po czym zaczął poruszać się jeszcze gwałtowniej, niż wcześniej. Krople deszczu na jego ciele mieszały się z potem, który wystąpił na jego skronie i plecy. Tak bardzo chciał już dosięgnąć orgazmu, że jego biodra poruszały się zupełnie automatycznie. I wreszcie… Cudowna fala, która powoli rozpełzła się po całym ciele, a najbardziej kumulując się w podbrzuszu. Czuł, jak jego męskość drga gwałtownie w drobnym ciele chłopca. Wyładował w niego wszystko, co miał, a dodatkową stymulacją było patrzenie, jak w tym samym czasie z penisa kochanka wystrzeliwuje gęsta, już biała maź. Na zakończenie poruszył się jeszcze kilka razy i wyszedł z niego. Następnie opadł tak, aby być naprzeciw panicza i uśmiechnął się do niego beztrosko.
            Ciel odebrał to inaczej, skrzywił się i wstał. Rozejrzał się, szybko naciągnął na siebie ubrania i zagryzł wargi.
- Zapomnij o tym, to więcej się nie powtórzy.- powiedział lodowatym tonem, po czym odwrócił się i zaczął biec w kierunku posiadłości. Deszcz się wzmocnił, co nawet było dobre, według Ciela. Łzy mieszały się z ciężkimi kroplami deszczu. Strasznie żałował tego, co się stało. Po prostu się dał… Dał, jak dziwka. Wiedział, że Sebastian się o tym dowie. Albo był już teraz świadomy… Ta myśl nie dawała szlachcicowi, zwłaszcza, gdy zaczął rozpaczliwie pukać do wielkich rzeźbionych drzwi, wiedząc, że za nimi stoi przystojny, kochający demon, lokaj, którego nigdy nie straci…



_____________________________________

Chciałam serdecznie podziękować swoim fanom za cierpliwość. ^^
Mam nadzieję, że się podobało!!


Inne opowiadania:
Dla Agaty

wtorek, 15 maja 2012

V. Sebastian x Ciel, specjalnie dla Agaty. :D

Był zmierzch. Niebo przeplatało ciepłe odcienie pomarańczu i fioletu. Kolacja była już dawno zjedzona przez panicza, toteż siedział on w biblioteczce, na szerokim tapczanie i czytał jakąś książkę. Tak naprawdę to czekał na Sebastiana. Wiedział, że ten już niedługo przyjdzie. Tylko dlaczego tak nie mógł się niego doczekać? Czy było to związane z tym, co stało się między nimi ostatnio? Czy znowu pragnienie Ciela wżało, w jego drobnym, chłopięcym ciele?
Lokaj wiedział, że coś się święci. Nie widział innej możliwości. To, że panicz wzywał go akurat w momencie, który zazwyczaj chciał spędzać sam, musiało coś oznaczać. Tylko co...? Przecież do ukompletnienia kontraktu zostało im jeszcze wiele czasu. CZyżby chodziło o to, co działo się ostatniego wieczora? Nie... To było niemożliwe. Przecież w pełni zaspokoił swojego ukochanego panicza.
Zbliżała się odpowiednia pora. Słońce już całkowicie się schowało i z nieba zniknęły ostatnie plamy pomarańczowych odcieni. Palce, odziane w białą, nieskazitelną rękawiczkę zastukały do rzeźbionych drzwi biblioteki. Łagodny, chłopięcy głos odpowiedział zaproszeniem. Lokaj wszedł do pomieszczenia, zastając... Roznegliżowanego Ciela. Z wrażenia aż zamrugał kilka razy. Chłopiec miał rozpiętą marynatrkę, kamizelkę, a pod spodem nie miał koszuli. Ta część ubioru leżała na środku pokoju, zmięta, wydająca silny zapach. Czyżby nozdża demona się myliły? Nie, to był zapach spermy, napewno. Obok koszuli leżała tak samo zmięta bielizna. To jednak ona wydawała ten zapach. Mokra plama na nich wywołała aż drżenie na całym ciele Michaelisa. Demon dopiero po chwili dostrzegł ten tajemniczy błysk w oczach swojego władcy. Dostrzegł, że nie ma opaski na oku. Pentagram na jego tęczówce lśnił mocno.
- Co tak stoisz? Chodź tutaj. Mam dla ciebie nowe rozkazy.- zawołał już wzmocnionym, władczym głosem. Sebastian nie umiał się nie uśmiechnąć. Wiernie podszedł do panicza i przyklęknął przed nim. Jednocześnie chciał tym sposobem okazać pokorę, jak i zerknąć na zaróżowionego, małego penisa, który dumnie sterczał do góry.
- Słucham cię.- powiedział spokojnym, niskim głosem. Na to Ciel odchylił głowę do tyłu i westchnął. O dziwo, z przyjemności.
- Zrób mi to ustami.- szepnął, odrobinę onieśmielony i zarumieniony. Lokaj tylko uśmiechnął się i przyklęknął obok swojego panicza, po czym zaczął całować jego usta. Ten westchnął błogo i objął dłońmi jego głowę. Tak na prawdę chciał czułych, delikatnych pieszczot, ale instynktownie, chciał kusić, podniecać. Mężczyzna całował chłopięce usta coraz głębiej i namiętniej, nie umiał się powstrzymać. Pragnął go... Chłopiec był tak ponętny, tak uroczy. Kusił samą swoją istotą.
- Nie, Sebastianie...- wyjęczał Ciel, odrywając usta i dysząc. Michaelis zmarszczył brwi i popatrzył na chłopca.- Chcę tego już...
- Tak, mój paniczu...- szepnął mężczyzna, po czym jeszcze raz pocałował delikatne usta chłopaka. Szybko ściągnął z siebie bieliznę, po czym zaczął palcem dotykać jego wejścia.
- Nie, ja chcę od razu, proszę... Niech zaboli, będę miał lepszą świadomość... Że to się dzieje...- przejmujące drżenie chłopca aż wzruszyło demona, dlatego przycisnął go do siebie i ułożył go wygodnie na łóżku. Rozłożył szeroko jego nogi, po czym zaczął delikatnie ocierać się główką męskości o jego wejście. Powoli... Wszedł w niego, na początku płytko, ponieważ powietrze w pomieszczeniu przedarł głośny jęk. Jednak głaskanie drobną, chłopięcą ręką po męskich, szerokich było zachęcające. Sebastian wszedł w chłopaka głębiej, zaczynając całować jego szyję. Tarcie w jego wnętrzu było niezwykle silne, jednak nie umiał nic na to poradzić. Wszystko to było zbyt stymulujący. Zaczął poruszać się więc szybciej.  Bardzo chciał spełnienia...
- Już, teraz, proszę...- wyjęczał Ciel. To bardzo zaskoczyło mężczyznę, ale posłusznie wzmocnił swoje ruchy. Głośny krzyk kolejny raz przedarł pokój, a silny pocisk ze spermy uderzył wprost do wnętrza brzucha chłopca. Gorący język Sebastiana wylądował na policzku Phantomhive. Kilka razy jeszcze poruszył się spazmatycznie w nim, po czym opadł na niego bezsilnie. Jakim cudem demon tak szybko się zmęczył? Co za dziwne uczucie zagościło w jego sercu. Jakim cudem...? Jak to się stało, że miał serce.
- Sebastian... Ja... Kocham Cię.

Inne opowiadania:
Niepełnoletni